26 maja, 2024
8 maja, 2023

„Nie, nigdy. Nie wolno zabijać dzieci!” 127 lat temu urodziła się Sł. Boża Stanisława Leszczyńska

(Fot. YouTube.com, Radio Maryja, Poczet wielkich Polaków: Stanisława Leszczyńska, screen shot)

Mateczka i Anioł Życia z Auschwitz. W obozie przyjęła 3000 porodów. Patronuje polskim położnym, a przykład jej nieugiętej postawy w obronie życia tam, gdzie śmierć zbierała największe żniwo, wciąż inspiruje. 

W 1916 roku Stanisława wyszła za mąż za Bronisława Leszczyńskiego. Mieli czworo dzieci: Bronisława, Sylwię, Henryka i Stanisława. W latach dwudziestych ukończyła szkołę położnych. Była czynna zawodowo przez 40 lat.

W jednym pantofelku

Znana jest jej bliska więź z Maryją. Będąc wzywana nieraz w środku nocy do rodzącej, często biegła tylko w jednym pantoflu. Modliła się wówczas do Matki Bożej:

Maryjo, załóż chociaż jeden pantofelek, ale przybądź z pomocą.

Stanisława kochała swoich pacjentów: matki i dzieci.

Lubiłam i ceniłam swój zawód, ponieważ bardzo kochałam małe dzieci. Może właśnie dlatego miałam tak wielką liczbę pacjentek, że nieraz musiałam pracować po trzy doby bez snu. Pracowałam z modlitwą na ustach i właściwie przez cały okres mej zawodowej pracy nie miałam żadnego przykrego wypadku – zapisała w swoim “Raporcie położnej z Oświęcimia” z 1965 r.

Po wybuchu II wojny światowej rodzina Leszczyńskich wykazała się szczególną odwagą. Organizowała żywność i fałszywe dokumenty dla Żydów. Ojciec i synowie aktywnie działali w NSZ w okupowanej Łodzi. W 1943 r. cała rodzina została aresztowana, a następnie rozdzielona i osadzona w różnych obozach koncentracyjnych. Stanisława wraz z córką trafiły do Auschwitz.

Anioł dobroci zwycięża Anioła śmierci

Stanisława stanęła przed obozowym lekarzem Josefem Mengelem (“anioł śmierci”). Był zbrodniarzem dokonującym pseudomedycznych brutalnych eksperymentów na ludziach i selekcjonującym więźniów do komór gazowych. To on poinformował ją, że dzieci po narodzeniu należy traktować tak, jakby już były martwe. Nie posłuchała. Jej odpowiedź była krótka i stanowcza:

Nie, nigdy. Nie wolno zabijać dzieci!

Ta drobna, niewysoka kobieta, była zarazem tak silna i odważna, pełna miłości do ludzi, która dawała jej siłę do przeciwstawiania się obozowym zbrodniarzom. Jeszcze bardziej zdumiewające jest jednak to, że Mengele, który przecież mógł wydać na nią wyrok śmierci, ustępował. Nie chciał wierzyć, że żadne z dzieci nie zmarło przy porodzie. Takim sukcesem nie mogły poszczycić się nawet dobrze wyposażone szpitale, a co dopiero tutaj! W “Raporcie położnej”...  czytamy:

W obozie koncentracyjnym wszystkie dzieci – wbrew wszelkim przewidywaniom – rodziły się żywe, śliczne i tłuściutkie. Natura przeciwstawiając się nienawiści, walczyła o swoje prawa uparcie, niezłomnymi rezerwami żywotności. Natura jest nauczycielką położnej. Razem z nią walczy o życie i razem z nią propaguje najpiękniejszą rzecz na świecie – uśmiech dziecka.

Ponadto, Stanisława organizowała w Auschwitz nabożeństwa. Modliła się przed każdym porodem, a potem dziękowała. Do modlitwy zachęcała również matki, nie tylko katoliczki. Wszystkie noworodki otrzymywały chrzest. 

W obozie wszyscy – nawet sam Mengele – mówili do Stanisławy: „Mateczko” (Mutti). „Anioł śmierci” nigdy nie zwyciężył tej, którą uważano za „Anioła dobroci”. Z pewnością, jej godna największego podziwu postawa przypominała mu o własnym człowieczeństwie. A co więcej, Stanisława do nikogo, również do niego, nie czuła nienawiści, o nikim nie mówiła złego słowa.

Nadzieja w środku gehenny

Obozowe piekło nie pozbawiło jej nadziei. Z pewnością cierpiała, widząc, jak ocalone noworodki umierają z głodu i z powodu chorób w ramionach swych matek. Dzieci nie dostawały żadnych wyprawek, pieluchy w tajemnicy robiono z prześcieradeł, a i tak nie można było opuścić baraku, by je wyprać. Ostatecznie zaledwie trzydzieściorgu dzieciom udało się przeżyć i opuścić Auschwitz.  Z czasem wszystkie niebieskookie dzieci chciano „wychować na prawdziwych Niemców” wywożąc je do Nakła. Tym niemowlętom Leszczyńska robiła niewidoczne tatuaże, aby matki mogły je kiedyś odnaleźć. 

Ostatni poród odbierała w dniu, w którym Niemcy już uciekali, w płonącym baraku. 

Jak wspomina jednak z położnic:

Opiekowała się mną po porodzie, udzielała mi potrzebnych rad oraz wskazówek dotyczących karmienia i wychowania dziecka. Ta kobieta o matczynej dobroci była niezwykle troskliwa i opiekuńcza. Odniosłam wrażenie, jakby anioł dobroci wstąpił do mojego domu, by okazywać pomoc mnie i mojemu dziecku w ważnej dla nas potrzebie. Teraz modlę się o jej rychłą beatyfikację.

W obozie pozostała aż do jego wyzwolenia. Wraz z córką opuściły go 2 lutego 1945 r. Od razu udały się do kościoła. Do domu szczęśliwie wrócili również synowie. Mąż zginął podczas Powstania Warszawskiego. Stanisława powróciła do rodzinnej Łodzi i nadal pracowała jako położna. 27 stycznia 1970 r. spotkała się w Warszawie z matkami oświęcimskimi i dziećmi urodzonymi w obozie.

Gdy w 1987 r. papież Jan Paweł II odwiedził Łódź, podkreślił, że Stanisława Leszczyńska jest przykładem chrześcijańskiego bohaterstwa. A także przykładem niezwykłej postawy życiowej, która łączy w sobie zaufanie do Boga, nadzieję i pogodę ducha. Widziała dobro tam, gdzie wielu nie miałoby odwagi go szukać.

Stanisława Leszczyńska patronuje polskim położnym, które dziś obchodzą swoje święto. To im pozostawiła też szczególny testament:

Jeżeli w mojej ojczyźnie — mimo smutnego z czasu wojny doświadczenia — miałyby dojrzewać tendencje skierowane przeciw życiu, to wierzę w głos wszystkich położnych, wszystkich uczciwych matek i ojców, wszystkich uczciwych obywateli, w obronie życia i praw dziecka.

 

 

Zmarła 11 marca 1974 r. Została pochowana na cmentarzu św. Rocha na Radogoszczu w Łodzi. Na pogrzeb przybyły tysiące ludzi. W 1992 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny Stanisławy Leszczyńskiej. W 1996 r., w 100. rocznicę urodzin Stanisławy Leszczyńskiej, jej szczątki zostały przeniesione z cmentarza do kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w którym przed laty została ochrzczona.

MZ/niedziela.pl, ipn.gov.pl

„Ginęli z wycieńczenia lub od kul esesmanów”. 78 lat temu z Auschwitz wyruszyły ewakuacyjne „marsze śmierci”

 

 

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023