17 sierpnia 2022
7 października 2021

Ginekolog i psycholog, którzy określają się jako „trans” i prowadzą tzw. „terapie zmiany płci”, przełamują milczenie o szkodliwości m.in. blokerów dojrzewania

(fot. unsplash.com/sharon-mccutcheon, zdjęcie ilustracyjne)

Dwóch pracowników służby zdrowia, identyfikujących się jako „transpłciowi”, wyraziło obawy dotyczące pospiesznej afirmacji dzieci cierpiących na dysforię płciową. Zwrócili też uwagę na długoterminowe konsekwencje stosowania u nastolatków blokerów dojrzewania.

Ginekolog, dr Marci Bowers i psycholog kliniczny, Erica Anderson udzieliły wyłącznego wywiadu Abigail Shrier, która współpracuje z Wall Street Journal. Tekst opublikowany został na portalu Substack.

Zarówno Bowers, jak i Anderson są mężczyznami, którzy noszą żeńskie imiona i twierdzą, że „zmienili płeć”. Oboje należą do Światowego Stowarzyszenia Specjalistów do spraw Zdrowia Osób Transpłciowych, które „wyznacza światowe standardy opieki medycznej nad osobami transpłciowymi”. 

Lekarze ci poddali w wątpliwość skuteczność blokerów dojrzewania podawanych nastolatkom. Wyrazili też swoje ubolewanie w związku z żądaniami środowiska medycznego, aby zgadzać się z narzuconą opinią w kwestii „zmiany płci”.

Bowers, chirurg, który przeprowadza operacje zmiany płci, powiedziała w wywiadzie, że być może „skręciliśmy zbyt daleko w lewo”.

(…) są ludzie, którzy starają się trzymać z dala każdego, kto nie kupuje linii partyjnej, że wszystko powinno być afirmujące i że nie ma miejsca na różnicę zdań – stwierdził ginekolog.

Bowers wyznał, że Anderson powiedział mu o próbie publikacji w New York Times tekstu, gdzie ostrzegał, że „wielu pracowników służby zdrowia lekkomyślnie traktuje dzieci”. Gazeta odrzuciła artykuł, tłumacząc, że jest to „w tej chwili poza naszymi priorytetami”. 

Ciemna strona „zmiany płci” u dzieci

Bowers doszedł do przekonania, że ryzyko związane ze stosowaniem blokerów dojrzewania płciowego jest większe niż korzyści. Choć lekarz utrzymuje, że operacje, które przeprowadza na dzieciach są „wspaniałe”, to mówi też: „Ale szczerze mówiąc, nie mogę tu siedzieć i mówić wam, że [te dzieci] mają lepsze – lub nawet równie dobre – wyniki”.

Nie są tak funkcjonalni. Martwię się o ich późniejsze prawa reprodukcyjne. Martwię się o ich późniejsze zdrowie seksualne i zdolność do znalezienia intymności – stwierdził ginekolog.

Ostrzegł również o korektywnych negatywnych konsekwencjach „terapii zmiany płci” przeprowadzanej u osób tak młodych, których organizm dopiero się rozwija. 

Jeśli nigdy nie miałaś orgazmu przed operacją, a potem twoje dojrzewanie jest zablokowane, później bardzo trudno jest to osiągnąć – dodał.

Lekarz wyjaśnił również, że powszechne użycie tkanki z żołądka i jelit do konstruowania „neovagin” u mężczyzn, którzy chcą „zmienić płeć”, może powodować raka jelita grubego oraz inne komplikacje. Bowers podkreśla, że taka „neovagina”, jeżeli „jest używana seksualnie”, może doprowadzić do zapalenia okrężnicy, a do tego ma „paskudny wygląd” oraz „nie pachnie jak pochwa”.

Niedociągnięcia w protokole holenderskim

Jak napisała Shrier, w Stanach Zjednoczonych jako standardową procedurę zaczęto stosować afirmację wobec dzieci, które odczuwały problemy z tożsamością płciową, za sprawą tzw. protokołu holenderskiego. 

Ten dokument opiera się na badaniach przeprowadzonych w Holandii, które przedstawiają blokery dojrzewania w korzystnym świetle. Stwierdzono tam, że skutki przyjmowania tych specyfików są odwracalne, co nie jest prawdą.

Myślenie u podstaw tego protokołu było takie: Po co zmuszać dziecko, które cierpi z powodu dysforii płciowej od przedszkola, do przechodzenia okresu dojrzewania, ze wszystkimi związanymi z tym niedogodnościami i wstydem, jeśli może ono przejść transformację jako młody dorosły? – tłumaczyła Abigail Shrier.

Duży i szybki wzrost liczby przypadków dysforii płciowej u młodych ludzi badacze przypisują presji rówieśników wynikającej z powszechnego występowania transpłciowych influencerów w mediach społecznościowych. Bowers zgodził się, że uleganie wpływom ma swój udział w zjawisku.

Anderson przewiduje, że „będziemy mieli coraz więcej młodych dorosłych, którzy będą żałować, że przeszli przez ten proces”, a to za sprawą  personelu medycznego, który „pogania ludzi przez medykalizację”.

Innym niepokojącym czynnikiem jest według psychologa nieodpowiednia ocena zdrowia psychicznego młodych dziewczyn i brak szukania przyczyny ich odczuć na temat swojej płciowości. Bowers wezwał rodziców, aby dwa razy przemyśleli, czy iść za radami lekarzy, który pospiesznie diagnozują dysforię płciową u ich dziecka. 

 

AM/ChristianPost.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021