18 sierpnia 2022
23 sierpnia 2021

Amerykański biskup zabiera głos w sprawie „konfliktu transpłciowego”

(fot. unsplash.com/haron-mccutcheon)

Katolicy powinni okazywać miłosierdzie osobom, które postrzegają siebie jako osoby transpłciowe, jednak bez konieczności pójścia na kompromis w swojej wierze. Dokument wydany przez diecezję w Arlington (USA) przestrzega też przed przyjmowaniem „uproszczonych” rozwiązań, takich jak błędne poglądy na temat płci oraz inne propozycje aktywistów LGBT.

Dokument wydany 12 sierpnia przez miejscowego biskupa Michaela Burbidge’a nosi tytuł „Katecheza o osobie ludzkiej i ideologii gender”.

Uczeń Chrystusa pragnie kochać wszystkich ludzi i aktywnie szukać ich dobra. Oczernianie lub nękanie jakiejkolwiek osoby, w tym osób zmagających się z dysforią płciową, musi być odrzucone jako całkowicie niezgodne z Ewangelią – napisano w tekście wydanym przez diecezję w stanie Wirginia.

Równocześnie przestrzega przed „wielkim niebezpieczeństwem błędnej dobroczynności i fałszywego współczucia”.

Używanie nazw i zaimków, które są sprzeczne z tożsamością danej osoby, nadaną jej przez Boga, jest mówieniem fałszu – zaznaczono.

Tekst powstał po „żmudnych konsultacjach” z ekspertami z dziedziny teologii, bioetyki, doradztwa klinicznego, prawnikami cywilnymi i kanonicznymi oraz księżmi z diecezji.

O prawdzie i miłości

W dokumnecie zauważono, że wierni katoliccy powinni „unikać używania terminów lub zaimków potwierdzających płeć, które wyrażają aprobatę lub utwierdzają odrzucenie prawdy przez daną osobę”.

Wierzymy, że Bóg stworzył osobę ludzką jako mężczyznę i kobietę. Używamy więc zaimków, które się z tym wiążą. W przeciwnym razie byłoby to niespójne. Mówilibyśmy jedno, a robili co innego – skomentował bp Burbidge w wywiadzie dla CNA 18 sierpnia.

W tekście diecezjalnym podkreślono, że „musimy kochać w prawdzie, a prawda musi być dokładnie przekazywana przez nasze słowa. Jednocześnie jasność musi zawsze służyć miłości, jako część szerszego pragnienia doprowadzenia ludzi do pełni prawdy”.

W rozmowach z osobami, które cierpią na dysforię płciową lub identyfikują się jako osoby transpłciowe, „istotne jest, aby słuchać i starać się zrozumieć ich doświadczenia”.

Muszą wiedzieć, że są kochani i doceniani, że Kościół słucha ich obaw i traktuje je poważnie. We wszystkich przypadkach musi być potwierdzona godność osoby jako osoby umiłowanej przez Boga – podkreślono w dokumencie.

Biskup zwraca uwagę na fakt, iż człowiek przeżywa swoją naturę ludzką „nie jako pierwotną harmonię zamierzoną przez Stwórcę, ale jako naturę upadłą i zranioną”. Każdy z nas doświadcza więc tej dysharmonii, jednak objawia się ona na różne sposoby i w różnym stopniu.

Każdy na swoją osobistą walkę, jednak nikt nie powinien czuć, że walczy samotnie. Bp Burbidge zaznacza kilkukrotnie konieczność przypominania ludziom, którzy przechodzą przez poważne walki duchowe, o miłości Boga do każdego z nas.

Chrystus cierpiał za nas nie po to, by nas uwolnić od wszelkich cierpień, ale po to, by być z nami pośród tych zmagań – czytamy w tekście.

Uproszczone rozwiązania

W dokumencie wydanym przez diecezję w Arlington zawarto wyraźne ostrzeżenie przed „uproszczonymi rozwiązaniami” proponowanych osobom, które postrzegają siebie jako osoby transpłciowe. Taką obietnicą jest rzekoma ulga, jaką przynosi zmiana imienia czy wyglądu ciała oraz używanie nowych zaimków.

Diecezja zwraca uwagę na to, iż cierpienie dzieci zmagających się w tym problemem pogłębia się, jeśli szuka się terapii, utwierdzające dziecko w przekonaniu, że urodziło się w „niewłaściwym ciele”. Takie terapie są „szkodliwe i zmieniają życie”, podkreśla diecezja w stanie Wirginia.

Trudną, ale najbardziej obiecującą drogą do radości i pokoju jest praca z doradcą, terapeutą, księdzem i/lub przyjacielem, aby uświadomić sobie dobro swojego ciała i swoją tożsamość jako męską lub żeńską – zaznaczono w tekście.

Presja wywierana na rodzicach

W trudnych okolicznościach rodzice często mają pokusę, by myśleć, lub są przekonani, że ich wiara katolicka jest sprzeczna z tym, co jest dobre dla ich dziecka. W rzeczywistości autentyczna miłość do swoich dzieci jest zawsze zgodna z prawdą. W przypadku dysforii płciowej oznacza to uznanie, że szczęście i pokój nie zostaną osiągnięte poprzez odrzucenie prawdy o osobie ludzkiej i ludzkim ciele – wyjaśniono w dokumencie diecezjalnym.

Bp Burbidge odpowiada na zarzuty w stronę Kościoła mówiące, że jego nauczanie może być szkodliwe. W wywiadzie dla CNA powiedział, że „prawda dana nam przez Boga jest jedyną drogą do pokoju, wolności i radości, której szukamy”, a przekazywanie tej prawdy ze współczuciem jest prawdziwą pomocą cierpiącemu człowiekowi.

Chociaż odpowiedzi na problemy mogą być skomplikowane, nie możemy zaczynać od czegoś, co nie jest prawdą. To nie jest to, co nakazuje miłość – podkreślił biskup.

W tekście diecezja podkreśla, że rodzice powinni sprzeciwiać się „uproszczonym rozwiązaniom przedstawianym przez zwolenników ideologii gender i powinni starać się odkryć i zająć się prawdziwymi przyczynami bólu i nieszczęścia swoich dzieci”.

Obrona prawdy

Dokument ze stanu Wirginia ukazał się w bardzo odpowiednim momencie. Stany Zjednoczone przeżywają okres wielkich zmian kulturowych, prawnych i politycznych dotyczących ideologii gender. Surowe przepisy antydyskryminacyjne w coraz większym stopniu nakazują stosowanie praktyk akceptujących transpłciowość, a także przeprowadzanie operacji w ramach systemów opieki zdrowotnej również na nieletnich.

Komentując sytuację w USA biskup stwierdził, że obrona wiary katolickiej może oznaczać bycie atakowanym, oczernianym czy lekceważonym. Zaznaczył też, że „za obronę prawdy trzeba zapłacić pewną cenę, ale jako katolicy nie możemy od tej prawdy uciekać”.

 

AM/ACIPrensa.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021