6 grudnia 2022
16 października 2022

Święty od szczęśliwych porodów. Dziś obchodzimy wspomnienie św. Gerarda Majelli

(fot. redemptor.pl, screenshot, św. Gerard Majella)

Gdy umierał, nie miał jeszcze 30-tu lat. A jednak otaczała go już opinia świętości i ogromnej wdzięczności ludzi, którzy doświadczyli jego pomocy. Uciekając w tajemnicy z domu rodzinnego, aby zostać redemptorystą, przekazał matce tylko kilka słów: „Idę, by zostać świętym”. Dziś w Kościele katolickim liturgiczne wspomnienie św. Gerarda Majelli, patrona dobrej spowiedzi oraz matek i kobiet w stanie błogosławionym. 

Urodził się 6 kwietnia 1726 roku, w Muro Lucano, małym miasteczku na południu Włoch. Jego matka Benedykta przekazała mu żarliwą miłość do Boga.  

Mój mały Gerardzie, kto ci dał ten chleb? – zapytała go pewnego dnia mama. 

Taki mały chłopczyk!– odpowiedział jej 6-letni Gerard.

I tak, trzeci dzień z rzędu, mały chłopiec, który nie mówił, jak się nazywa, przekazywał chłopcu wspaniały biały chleb.

Spotkania Gerarda z tajemniczym chłopcem, który nie ujawnia swojego imienia, trwają przez miesiące. Mając 20 lat wyjawił jednej z sióstr, że tym małym chłopcem był Jezus.  

Ale powróćmy jeszcze do czasów dzieciństwa przyszłego brata zakonnego w zakonie redemptorystów… 

Kiedy miał zaledwie 12 lat, zmarł jego ojciec, więc na chłopcu spoczęła troska o utrzymanie matki i trzech sióstr. Rozpoczął naukę krawiectwa u jednego z mieszkańców miasteczka, który traktował go bardzo surowo, a często nawet bił. Po czterech latach praktyki udał się na służbę do miejscowego biskupa Lacedonii, gdzie pozostawał aż do jego śmierci.  

Ucieczka z prześcieradłem 

Rok 1749 miał się okazać bardzo ważnym dla wyboru życiowej drogi młodego Gerarda. To wtedy uczestniczył w misjach prowadzonych w Muro przez grupę redemptorystów, odkrywając powołanie do zgromadzenia. Jego prośba o przyjęcie do wspólnoty została jednak odrzucona ze względu na słabe zdrowie młodzieńca. Gerard tak bardzo naprzykrzał się misjonarzom, że w czasie opuszczania przez nich miasta, kazali rodzinie zamknąć go w domu. 

Pragnienie chłopaka było jednak tak wielkie, że zastosował sprytny wybieg… Za pomocą związanych prześcieradeł, spuścił się przez okno i – biegnąc prawie 18 km – dogonił grupę redemptorystów, nalegając:

Zabierzcie mnie ze sobą, dajcie mi okazję spróbować; jeżeli próba nie wyjdzie, możecie mnie wyrzucić na ulicę.

Gerard otrzymał tę szansę i został posłany przez o. Cafaro do Deliceto, wraz z listem:

Przysyłam wam innego brata, który nie nadaje się do pracy….

Wkrótce treść posłania okazała się być nieaktualna… 

Gerard szybko pokochał stan życia zakonnego w formie przypisanej przez św. Alfonsa Liguoriego, założyciela redemptorystów. Pragnął z całych sił upodobnić się do Chrystusa. Długie godziny spędzał przed Najświętszym Sakramentem, odznaczał się także gorącą miłością do Maryi. Swoje pierwsze śluby zakonne złożył 16 lipca 1752 roku, w Uroczystość Najświętszego Odkupiciela i równocześnie święto Matki Bożej z Karmelu.  

Ten „nieużyteczny” młody zakonnik, był wspaniałym pracownikiem i z zapałem podejmował się służby jako: ogrodnik, zakrystianin, krawiec, furtian, kucharz, stolarz i murarz.  

Jedyne, co się w życiu liczy… 

Gdy jego kierownik duchowy polecił mu, aby napisał na kartce, jakie jest jego największe pragnienie, wyznał:

Bardzo kochać Pana Boga; być zawsze zjednoczonym z Bogiem; czynić wszystko dla Pana Boga; kochać wszystkich ze względu na Pana Boga; wiele dla Pana Boga cierpieć; jedyne co się w życiu liczy, to pełnienie Woli Bożej. 

To wielkie pragnienie zostało także wystawione na próbę cierpienia. Jedna z nich spotkała go w 1754 r. To dzięki niej nabył szczególnej mocy pomagania matkom i ich dzieciom. W swojej gorliwości zachęcał i pomagał dziewczętom, zwłaszcza ubogim, które chciały wstąpić do klasztoru. Jedna z nich, która szybko zrezygnowała z życia zakonnego, postanowiła skompromitować Gerarda. Oskarżyła go o dopuszczanie się grzechów nieczystych z młodą dziewczyną, córką rodziny, którą Gerard często odwiedzał podczas swoich misyjnych wypraw. Wezwany przez św. Alfonsa do złożenia wyjaśnień, Gerard nie bronił się, lecz – biorąc za wzór Chrystusa – milczał. Spotkała go okrutna kara – zakaz przyjmowania Komunii Świętej oraz wszelkiego kontaktu ze światem zewnętrznym.  

Wkrótce jednak fałszywa oskarżycielka odwołała oszczerstwa, przyznając, że sama je wymyśliła. Św. Alfons z radością uwolnił od kary swojego niewinnego duchowego syna. Gerard ze spokojem przyjmował jednak wiadomości trudne jak i radosne, czując, że w każdej z nich spełnia się Wola Boża. 

Bóg dokonał za przyczyną jego modlitwy licznych cudów, co ujawnił proces jego beatyfikacji i kanonizacji. Jego udziałem były doświadczenia ekstazy, lewitacji i bilokacji. Gdy pobłogosławił słaby plon zboża biednej rodziny, zboża wystarczyło im do najbliższych zbiorów; rozmnażał chleb przeznaczony dla ubogich. Chodził po wzburzonych wodach, aby doprowadzić łódkę pełną rybaków do pewnej przystani.  

Patron dobrej spowiedzi 

Szczególną troską Gerard otaczał grzeszników, których zbawienia i uświęcenia pragnął. Dla uproszenia sobie łaski kruszenia serc oddawał się modlitwie i uczynkom pokutnym, aby doprowadzić grzeszników do sakramentu pokuty i pojednania.  

Modlił się:

O Boże mój, obym mógł doprowadzić do nawrócenia tylu grzeszników, ile jest ziaren piasku w morzu i na ziemi, ile liści na drzewach i na polach, atomów w powietrzu, gwiazd na niebie, promieni słońca i księżyca, wszystkich istot żyjących na ziemi!.  

Nie był kapłanem, więc nie mógł udzielać rozgrzeszenia, ale znakomicie przygotowywał dusze do owocnego przyjęcia łaski sakramentu pokuty. Dodawał odwagi do przezwyciężenia wstydu i lęku przed spowiednikiem. Bóg udzielił mu daru wyjawiania grzesznikom ich zatajonych win, by wstrząsnąć nawet najbardziej zatwardziałymi. 

Liczne cudowne nawrócenia dokonały się za życia świętego i po jego śmierci. Dziś św. Gerard uznawany jest za patrona dobrej spowiedzi, i do niego uciekają się w modlitwie wszyscy ci, którzy pragną odprawić taką spowiedź. 

(Nie)zwykła chusteczka 

Cudowny apostolat Gerarda wśród matek w stanie błogosławionym znany był jeszcze za jego życia. Gdy w Senerchii pewna kobieta umierała podczas porodu, jej mąż błagał Gerarda, który akurat przebywał tam podczas pracy duszpasterskiej, o modlitwę w ich intencji. Modlitwa została wysłuchana – matka wraz z dzieckiem ocalały.  

Znana jest także historia jego przyjaciół, rodziny Pirofalo. Gdy wychodząc z ich domu, jedna z córek zwróciła mu uwagę, że zostawił w domu swoją chusteczkę do nosa, Gerard powiedział: „Zatrzymaj ją sobie. Któregoś dnia ci się przyda”. Chusteczkę przechowywano jako miłą pamiątkę po zaprzyjaźnionym zakonniku. Po jego śmierci zrozumiano, na czym miała polegać zapowiedziana przez Gerarda – „przydatność”. Otóż, kilka lat później dziewczyna, której pozostawił chusteczkę, znalazła się w niebezpieczeństwie śmierci w czasie porodu. Wtedy zaczęła się modlić kładąc na brzuchu chusteczkę. Prawie natychmiast niebezpieczeństwo minęło i urodziła piękne, zdrowe dziecko.  

Tysiące matek doświadczyły mocy orędownictwa św. Gerarda dzięki „Bractwu św. Gerarda”. Liczne szpitale poświęcają mu oddziały porodowe a pacjentkom rozdawane są medaliki oraz obrazki św. Gerarda wraz z modlitwą.  

Włoskie matki podjęły starania, żeby ogłosić go ich patronem. W czasie procesu beatyfikacyjnego stwierdzono, że Gerard zasłynął jako „święty od szczęśliwych porodów”, tak stając się patronem i opiekunem matek oraz kobiet w stanie błogosławionym.  

Tak jak chce Bóg 

Młody, lecz jak wspomnieliśmy, słabego zdrowia zakonnik, dodatkowo wyniszczony surowymi praktykami ascetycznymi, zmarł w nocy z 15 na 16 października 1755 roku, mając zaledwie 29 lat. Karteczka na drzwiach jego celi stanowiła swoisty testament Gerarda:

Tutaj spełnia się wolę Bożą, tak jak chce Bóg i jak długo będzie chciał. 

Po jego śmierci, brat zakrystianin ze wzruszenia uderzył nie w dzwony pogrzebowe, lecz w dzwon świąteczny, ogłaszając tym samym, że dla Nieba narodził się nowy święty. Tysięczne tłumy stanęły przy trumnie „swojego świętego”, aby zabrać jakąś pamiątkę. Cudowne łaski otrzymywane przy jego grobie, sprawiły, że władze zakonne wszczęły proces beatyfikacyjny. Gerard został ogłoszony błogosławionym przez papieża Leona XIII w 1893 roku zaliczył, zaś w 1904 r. św. Pius X wpisał go uroczyście do katalogu świętych. 

W ikonografii św. Gerard przedstawiany jest w habicie redemptorysty z wiszącym u pasa różańcem, na którym nieustannie się modlił, oraz z krzyżem w ręku, wskazującym na częste rozważanie przez świętego Męki Pańskiej. 

A Materdomini na południu Włoch, miejsce, gdzie Gerard przeżył kilka ostatnich miesięcy swego krótkiego życia i gdzie zmarł, szybko stało się sanktuarium i celem pielgrzymek. Wierni są przekonani, że zjednoczony w Niebie ze swym ukochanym Mistrzem, św. Gerard nie przestaje być dla nich źródłem natchnienia, pocieszenia oraz potężnym orędownikiem na ich drodze do świętości. 

 Monika Zając

 

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2022