15 lipca, 2024
26 października, 2023

Spadek dzietności w Polsce postępuje. Poseł Kotula ma na to receptę: in vitro!

(fot.: Pixabay/MabelAmber)

Kolejne niepokojące dane demograficzne opublikowane przez GUS: we wrześniu w Polsce urodziło się tylko 22,1 tys. dzieci. W zeszłym roku było to 26,7 tys., spadek liczby urodzeń w stosunku rok do roku wynosi więc aż 11%. Ciekawe rozwiązanie tego problemu znalazła poseł Katarzyna Kotula. Reprezentantka Lewicy radzi, aby rozwinąć program in vitro.

Według danych głównego urzędu statystycznego we wrześniu w Polsce urodziło się tylko 22,1 tys. dzieci (w ubiegłym roku było to 26,7 tys.), a zmarło 30,6 tys. osób (w ubiegłym roku 34,5 tys.). To niestety kontynuacja trendu spadku dzietności: w stosunku rok do roku wyniósł on aż 11%, tym samym pierwszy raz osiągając wartość dwucyfrową.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy na świat w naszym kraju przyszło 280 tys. dzieci. Obecne szacunki wskazują, że w całym roku 2023 urodzi się w Polsce zaledwie 275 tys. dzieci. W 2022 roku było to 305 tys., co było najniższym wynikiem od II wojny światowej. W 2017 roku liczba urodzeń przekraczała 400 tys. – w ciągu 6 lat spadła więc o 30%.

Te niepokojące dane postanowiła skomentować posłanka Nowej Lewicy Katarzyna Kotula. Jej zdaniem kontynuacja spadku dzietności w Polsce to wina rządów PiS, a rozwiązaniem byłoby wprowadzenie programu in vitro na wzór Czech.

W Czechach jednym z ważnych elementów „baby boom’u” było rządowe finansowanie programu in vitro. Dzięki wykorzystaniu technik wspomaganej reprodukcji, w tym in vitro, rodzi się z w Czechach około 5 % dzieci. Państwo refunduje maksymalnie trzy próby dla kobiet w wieku do 40 lat. W konsekwencji aż 60% Czeszek po 35. roku życia zachodzi w ciążę po zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego. Dzięki tej metodzie rocznie rodzi się tam ok. 6 tys. dzieci – pisze na portalu X Kotula.

To ciekawe obserwacje, bo rzeczywiście Czechy są przykładem kraju, w którym katastrofalną dzietność udało się dość dobrze odbudować. Program dostępności zapłodnienia pozaustrojowego działa tam na znacznie bardziej liberalnych zasadach niż w Polsce, a przede wszystkim sama procedura jest znacznie tańsza. Czy jednak wzrost dzietności o 5% mógłby być faktycznie tak decydującym czynnikiem? Czy to zmiana, która uratowałaby Polskę przed katastrofą demograficzną?

A może to po prostu próba uzasadnienia politycznych postulatów Lewicy?

Rządowe finansowanie in vitro to jeden z programów przyszłego rządu który należy wprowadzić w pierwszej kolejności. Tak in vitro to tylko jeden z elementów. Do tego tanie mieszkania i żłobki. Plus partnerski model rodziny – reklamuje dalej Kotula.

W dyskusji pod wpisem poseł Kotuli pojawił się jednak merytoryczny dyskutant, który nieco stłumił jej zapędy. Dr Michał Kot, dyrektor Instytutu Pokolenia, zauważył, że do poprawy dzietności w Czechach przyczyniły się raczej inne czynniki.

In vitro w Cz to poniżej 5% urodzeń. Trudno zatem mówić, że jest istotnym elementem Cz. “baby boomu”. Głównym jego powodem było wydłużenie urlopów macierzyńskich (3 lata) oraz przekonanie, że rodzina jest wartością i osoby wychowujące dzieci mają istotny wkład w rozwój kraju – napisał w odpowiedzi.

Następnie wskazał także na dość istotny błąd, który w swoim wpisie popełniła Katarzyna Kotula.

A zdanie: “aż 60% Czeszek po 35. roku życia zachodzi w ciążę po zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego” jest nieprawdziwe. Powinno być: ” 60% ciąży z in vitro w Czechach to kobiety po 35 roku zycia”. Drobna różnica a sens zupełnie inny.

Wygląda więc na to, że Lewica, chcąc zbić polityczny kapitał, wciska Polkom nieetyczne rozwiązania, zamiast skupić się na prawdziwych przyczynach problemu.

AAG/twitter.com

Paweł Ozdoba: Polska demografia jest na zatrważającym poziomie

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023