9 grudnia 2022
18 września 2021

Każde życie ma wartość, niezależnie od tego, jak się zaczęło. Poznaj świadectwa kobiet, które zostały matkami w wyniku gwałtu

(fot. facebook.com/liveaction, Kathy Bernette z mamą i dwójką dzieci)

Gwałt jest jedną z najbardziej brutalnych rzeczy, jaką jeden człowiek może zrobić drugiemu. Ofiary potrzebują pomocy w procesie uzdrawiania, a nie haseł aborcyjnych aktywistów. Media głównego nurtu również nie są zainteresowane przedstawianiem czegokolwiek innego niż narracja tzw. pro-choice.

Portal LifeNews.com przytacza kilka historii życiowych osób, które doświadczyły tej okropnej traumy. Dzielimy się historiami Nancy Kelly oraz Kathy Barnette.

Szacuje się, że około 50% kobiet, które zostały matkami w wyniku gwałtu wybiera aborcję. Jednak wspólnym wątkiem w ich opowieściach (nawet tych kobiet, które dokonały aborcji) jest to, że to właśnie dzieci są jedynym, co może prowadzić do prawdziwego zagojenia ran wobec tak straszliwej przemocy.

„Zamieniły moją noc horroru w błogosławieństwo”

Dzień dobry. Nazywam się Nancy Kelly i w 2000 roku, w wieku 34 lat, zostałam zgwałcona. Przerażenie i zaprzeczanie trwało przez jakiś czas, aż około 18. tygodnia zdałam sobie sprawę, że prawdopodobnie jestem w ciąży. 

Pracowałam w szpitalu (…) w Baltimore i poszłam na badanie USG. Znajoma lekarka, która znała moją sytuację, wykonała dla mnie USG i potwierdziła – bliźniaki!

W tym momencie zaproponowała darmową, cichą i nielegalną aborcję, aby zakończyć moją ciążę. Ale nie znała całej mojej historii.

Widzicie, lata wcześniej, kiedy byłam młoda, głupia i nie miałam lepszego pomysłu, przeszłam dwie aborcje. Pierwsza, w 9. tygodniu, poprzez „normalną” metodę łyżeczkowania.

Rok później, prawie dokładnie w tym samym dniu, w 18. tygodniu, miałam tzw. D&X, czyli to, co znane jest jako aborcja przez częściowe urodzenie. Minęło 28 lat i nikt nie może mi powiedzieć, że było inaczej, że nie słyszałam wtedy krzyku mojego dziecka.

Jak mogłam uleczyć tę przemoc gwałtu jeszcze większą przemocą?

Zdecydowałam się zatrzymać moje dzieci i wychować je. Ci ludzie mówią, że nie ma żadnych środków (…). Na poziomie lokalnym były kościoły i stowarzyszenia baptystów, które pomagały mi w zdobyciu mebli, mieszkania, jedzenia (…).

Mieszkałyśmy w Hannah Home w Shelby dla bezdomnych i maltretowanych kobiet przez dwa lata w ramach całego programu. A kilka lat po urodzeniu moich bliźniaczek przeszłam przez to, co jest teraz znane jako Alabama Abortion Recovery i mogę wam powiedzieć, że nie cierpię już na syndrom poaborcyjny. Zostało mi wybaczone i jestem wolna. (…)

Ale zobaczcie, moje bliźniaczki to najlepsza rzecz, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Umierałabym w kółko kolejny i kolejny raz, gdyby nie nadawały sensu mojemu życiu.

Moje bliźniaczki mają 18 lat i wczoraj skończyły szkołę, one mają wartość! (…)

To nie ja je uratowałam, to one uratowały mnie. Kto z tu obecnych miał wybór co do swojego poczęcia?

Zamieniły moją noc horroru w błogosławieństwo (…).

Mogę wam natomiast powiedzieć, że one i my wszyscy jesteśmy częścią większego środowiska odważnych i współczujących obrońców życia, którzy mają to „radykalne” przekonanie, że wszyscy mamy równą i niezaprzeczalną wartość, niezależnie od tego, gdzie zaczęło się nasze życie.

Całe wystąpienie Nancy Kelly można zobaczyć tutaj:

 

„Zabicie mnie nie złagodziłoby traumy, jaką przeżyła moja matka”

Kathy Barnette jest komentatorką telewizyjną i radiową oraz jest weteranem wojennym. Jej mama została zgwałcona w wieku 11 lat, ale jak mówi, „aborcja nigdy nie była dla niej opcją”.

Nazywam się Kathy Barnette. Wychowałam się w południowej Alabamie, w małym miasteczku o nazwie Nichburg. Przygotowując się do pójścia na studia, postanowiłam wstąpić do sił zbrojnych. Musiałam zdobyć mój akt urodzenia.

Głównie dlatego, że nazwisko było inne, nazwisko, z którym zawsze dorastałam to Nelson, ale potem okazało się, że na moim akcie urodzenia było coś jeszcze innego. Oczywiście mogłam sobie policzyć i zdać sprawę z tego, jak młoda była moja matka, kiedy mnie urodziła, ale nigdy nie było to coś, co naprawdę do mnie przemawiało, dopóki nie spojrzałam na mój akt urodzenia po raz pierwszy i nie przyjrzałam się mu. Jej płeć – nazwali ją „negro girl” – to była pierwsza rzecz, jaką zobaczyłam, i to po prostu chwyciło mnie za serce.

Ale potem zobaczyłam jej wiek – miała 12 lat – to naprawdę mnie poruszyło, bo zdałam sobie sprawę, jak młoda była moja matka, kiedy spotkało ją coś tak strasznego. Nawet do dziś ciężko jest mi to powiedzieć, ale moja matka została zgwałcona… w tak młodym wieku, 11 lat. Mój ojciec miał 21 lat.

Mama: Było poczucie krzywdy. Wszyscy byliśmy zdruzgotani. Ale moja mama powiedziała: „Wiesz, jesteś w ciąży, więc damy sobie z tym radę”. Pomogła mi przez to przejść. Nie chcę używać słowa „wybór”. Ona miała się urodzić. Nie miałam wyboru, żeby powiedzieć: „Będziesz żyła albo cię abortuję”. To nie był dla mnie wybór i dzięki Bogu nie był to dla mnie wybór.

Jako dziecko nie widziałam różnicy. Żyłam i czułam się kochana. Dzięki temu bardziej doceniam moją matkę. Pomogło mi to wybaczyć wiele błędów, które ktoś w tym wieku, po przejściu takiej traumy, popełniłby w swoim rodzicielstwie. Ale to zdecydowanie sprawiło, że stałam się bardzo stanowcza w kwestii świętości życia, każdego życia, niezależnie od jego poczęcia, niezależnie od tego, jak się pojawiło. Że jestem wartościowa, mam godność i że moje życie ma cel. (…)

Nawet wśród chrześcijan, nawet wśród zagorzałych konserwatystów, wyjątkiem od bycia pro-life dla wielu jest przypadek gwałtu. A przecież moje życie ma wartość. Ze mnie pochodzi dwoje bardzo pięknych, uroczych i mądrych dzieci. Wyszłam za mąż za wspaniałego człowieka, ułożyliśmy sobie życie i nic z tego nie miałoby miejsca, gdyby zastosowano ten wyjątek.

Mama: Bez względu na to, ile masz lat i jak dziecko zostało poczęte, to dziecko zasługuje na szansę i gdybym nie dokonała tego wyboru, to gdzie bym teraz była, bez mojej córki?

Najtrudniejsza walka dla mojej mamy, lub najtrudniejsza rzecz do pokonania dla niej, myślę, że to po prostu skutki samej traumy. Dlatego myślę, że tak ważne jest, aby pomóc ludziom zrozumieć, że trauma została już zadana. Dziecko nie powinno być obciążane konsekwencjami, które w pełni należą do tego, kto zadał traumę. Trzeba umieć dostrzec różnicę.

Zabicie mnie nie złagodziłoby traumy, jaką przeżyła moja matka. Aborcja nie pozwoliłaby mi być dziś w pozycji, z której mogę opiekować się moją matką.

Mama: (…) niezależnie od tego, jak zaczęło się moje życie, jestem błogosławiona.

Nie pozostało mi rozgoryczenie, pozostało mi wszechogarniające poczucie wdzięczności, że nie tylko Bóg dostrzegł wartość w moim życiu, ale także moja rodzina dostrzegła w nim wartość. Jestem za to bardzo wdzięczna. Jestem dozgonnie wdzięczna, że zdecydowali się pozwolić mi przyjść na świat.

 

Reportaż o Kathy i jej rodzinie można zobaczyć tutaj:

 

AM/LifeNews.com, Facebook.com/StudentsforLife, Facebook.com/LiveAction

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2022