22 czerwca, 2024
7 kwietnia, 2023

Abp F. Sheen o krzyżu. Symbol absurdu czy filozofia życia?

(Fot. YouTube.com/The Catholic World, Guilt/screen shot)

W Wielki Piątek 1973 roku arcybiskup Sheen uczestniczył w trzygodzinnym nabożeństwie wielkopiątkowym w Civic Auditorium w Bostonie. Wzięło w nim udział czterdzieści tysięcy osób. Arcybiskup Sheen zażyczył sobie na scenie tylko dwóch rzeczy…

Duży krucyfiks zwisający z sufitu i miejsce do uklęknięcia. Na scenie miało nie być nawet krzesła. Sheen wyjaśnił swój wybór następująco:

Kiedy Jezus umarł na krzyżu, nie usiadł. Ja również nie usiądę. Będę albo stał, by głosić, albo będę klęczał, by się modlić.

Nowojorski arcybiskup pragnął wyjaśnić współczesnym, czym jest krzyż. Jak może być przyjęty i potraktowany przez człowieka a czym jest naprawdę i jaki sens wpisał w niego Chrystus.

Krzyż sam w sobie, jako znak, jest symbolem absurdu, ponieważ pionowej belce życia przeciwstawia się pozioma belka śmierci. W opozycji do ego staje antyego, negacja tożsamości. Krzyż sam w sobie jest symbolem absurdu. Lecz jeśli umieścisz na nim kogoś, kto uczy, że śmierć jest warunkiem życia, wówczas krzyż przestaje być absurdem. Staje się filozofią życia – nauczał Sługa Boży.

Nie sądźcie…

Chrystus nie osądził swoich oprawców, dając nam przykład jak reagować na postępowanie naszych krzywdzicieli. Dopóki żyją, najbardziej skutecznym środkiem służącym ich nawróceniu może być właśnie nasze powstrzymanie się od osądu.

W każdym razie sąd nie został nam dany i świat może być za to wdzięczny, albowiem Bóg jest bardziej miłosiernym sędzią niż człowiek. „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” (Mt 7, 1).

Przebacz im…

Jednym z ostatnich słów wypowiedzianych przez Chrystusa na krzyżu, prośbą skierowaną do Ojca było: „Przebacz”.

Przebacz swoim Piłatom, którzy są zbyt słabi, by stanąć w obronie twojej sprawiedliwości; przebacz swoim Herodom, którzy są zbyt zmysłowi, by pojąć twoją duchowość; przebacz swoim Judaszom, którzy sądzą, że wartość mierzy się srebrem. „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34).

W tym zdaniu doskonale wyraża się jedność miłości Ojca i Syna, w której styka się miłość Boga, ludzki grzech i absolutna niewinność Chrystusa.

Pozostali z nas muszą przy śmierci stać się świadkami wielkiej defilady własnych grzechów, a ich widok jest tak potworny, że nie mamy śmiałości stawić się przed obliczem Boga bez modlitwy o wybaczenie.

Umierający Jezus nie tęsknił za przebaczeniem, był bowiem bezgrzeszny. Przebaczenie, o które prosił Ojca, miało stać się udziałem Jego oskarżycieli, dlatego że…

… nie wiedzą, co czynią

Chrystus jako Bóg i człowiek Bogiem zna wszystkie tajemnice każdego ludzkiego ciała. A skoro wie wszystko, potrafi także znaleźć wytłumaczenie: „Nie wiedzą, co czynią”. My jednak zbyt mało wiemy tak o sercach naszych wrogów jak i o motywach ich czynów, o dobrej wierze, która miesza się z ich złymi uczynkami. Dlatego z mniejszym prawdopodobieństwem umiemy wytłumaczenie. A nie znając ich serc, jesteśmy mniej skłonni do przebaczenia. Po to, aby móc osądzać innych, musielibyśmy znajdować się w ich wnętrzu a jednocześnie poza nimi, co może uczynić tylko Bóg.

Nasi bliźni są dla nas tak nieodgadnieni, jak my jesteśmy nieodgadnieni dla nich. Dlatego nasz osąd byłby błędny, albowiem bezprawne sądzenie jest niesprawiedliwością. Jedynie Pan ma prawo osądzać; my tego prawa nie mamy.

Abp Sheen naucza, że skoro Chrystus, który miał prawo osądzać i wiedział wszystko o człowieku, znalazł powód, by przebaczyć, tym bardziej nam, którzy nie jesteśmy w stanie poznać serc naszych bliźnich, pozostaje tylko jedno – szczera modlitwa: „Ojcze… przebacz…bo nie wiedzą, co czynią”.

MZ/abpsheen.pl

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023