30 maja, 2024
6 kwietnia, 2023

„Życie bez codziennej walki o prawdę traktował jako wegetację” – o swoim wujku bł. P. G. Frassatim opowiada Wanda Gawrońska

(Fot. YouTube.com, Tv KUL - telewizja dla Ciebie!, Wręczenie odznaczenia Gratae Memoriae Signum Universitatis KUL Wandzie Gawrońskiej, screen shot)

Swój życiowy program całkowicie związał z Chrystusem. Wiódł życie aktywne, przepełnione wiarą, angażując się w wiele inicjatyw i walcząc o prawdę. Tak opowiada o swoim wujku 95-letnia Wanda Gawrońska, córka ukochanej siostry błogosławionego. Dziś przypada 122. rocznica urodzin apostoła studentów.

W wywiadzie dla “Niedzieli”, córka Luciany Frassati-Gawrońskiej mówi, że Pier Giorgio w życiu codziennym i we wszystkim co robił zawsze był złączony z Bogiem. Bardzo często chodził na nocną adorację, a kiedy był w górach, szedł tam nawet z nartami. W jednym z listów pisał, jakim szczęściem jest być katolikiem i jakim nieszczęściem jest życie bez wiary. Jednocześnie Pier Giorgio kochał życie. To jest dla niego program:  Pisał: „Mamy najpiękniejszą miłość, która jest głoszona przez św. Pawła – ta może być moim programem na całe moje życie, choćby mnie to kosztowało życie ziemskie”.

Dobrzy jak… makaron

Pier Giorgio często powtarzał, że prócz wiary najważniejsze sprawy to miłość rodzinna oraz przyjaźnie. W listach pisał o tym bardzo często i realizował to w swoim życiu.

Kiedy zbliżał się koniec studiów, a Pier Giorgio martwił się, że relacje z przyjaciółmi osłabną, założył z nimi grupę „Tipi Loschi”, czyli „Ciemne Typy”. Ich motto brzmiało: „Jest nas mało, ale jesteśmy dobrzy, jak makaron”. Pier Giorgio uważał, że przyjaźń, podobnie jak wiara, jest silnie związana z radością. Podobnie jak starał się budować relacje w oparciu o radość i poprzez radość, tak samo podchodził do wiary: powtarzał, że wiara może zostać przekazana tylko przez radość – opowiada Pani Wanda.

Był zawsze pogodny i uśmiechnięty. Było w nim coś, co przyciągało ludzi do niego. Przyjaciele nazywali go Valanga di Vita, czyli “Lawina Życia”.

Pasja miłosierdzia

Wielu kojarzy bł. Pier Giorgio z pasją górskich wędrówek. To prawda, ale jego znakiem rozpoznawczym było miłosierdzie dla każdego człowieka.

Biedni, którymi się zajmował mogli liczyć na niego we wszystkim. Dla nich szukał pracy, a dla ich dzieci szkół. Nieraz chodził na żebranie, aby uzbierać pieniądze na ubranie chrzcielne dla dziecka z biedniejszej rodziny.

Tuż przed śmiercią przypomniał sobie, że miał w kieszeni od kurtki zastrzyki oraz kartkę z informacją o pierścionku ślubnym oddanym do lombardu.  Okazało się, że obiecał te leki jednemu biednemu, a drugiemu powiedział, że zapłaci właścicielowi lombardu w celu oddalenia terminu sprzedaży pierścionka. Gdy przypomniał sobie o tym poprosił mamę, aby jak najszybciej wysłać te zastrzyki i załatwić sprawę w lombardzie.  Mama zaproponowała, że może napisać do nich kartkę z informacją. Pier Giorgio chciał jednak zrobić to osobiście. I rzeczywiście, sam napisał kartkę, prawie sparaliżowaną ręką.

Jego miłość do bliźniego była naprawdę niezwykła. Nawet w ostatnich godzinach życia myślał o drugim człowieku – podkreśla siostrzenica błogosławionego.

Życie na 100%

Pier Giorgio Frassati był apostołem w świecie studentów, tercjarzem dominikańskim, a od 13. roku życia codziennie uczestniczył w Eucharystii.

Pier Giorgio był jednym z pierwszych, który żył w świecie na sto procent, a przy tym był prawdziwym chrześcijaninem i prawdziwym człowiekiem. To były jego dwie komplementarne tożsamości. Jedna nie zawadzała drugiej. Jego życie chrześcijańskie, mimo że żył w świecie, nie doznało uszczerbku. Mawiał, że świat jest piękny, skoro został stworzony przez Boga – przytacza Wanda Gawrońska.

W jednym ze swoich listów Pier Giorgio napisał, że jego jedynym marzeniem jest głosić miłość Chrystusa niezależnie od powołania. Oczywiście, miał także wiele wad. Rodzina i znajomi mówili o nim, że ma twardą głowę („la testa dura”), czyli był bardzo uparty. Ale także nie zawsze dbał o siebie. Po długich wieczornych modlitwach często znajdowano go rano śpiącego obok łóżka, z różańcem w ręku. Mama często upominała go, aby się wysypiał, prosiła też, żeby się golił i żeby żył spokojniej.

Przyjaciel świętych

Pier Giorgio szczególny kult, miłość i głębokie przywiązanie wyrażał do Maryi. W Turynie często nawiedzał kościół Matki Bożej Pocieszenia oraz znane sanktuarium maryjne w miasteczku Oropa w Piemoncie. Każdego dnia odmawiał różaniec, z którym nigdy się nie rozstawał. Był przekonany, że Maryja zbliża go do Chrystusa i do świętych. Jego ulubionymi patronami byli: św. Paweł, św. Augustyn i św. Katarzyna ze Sieny, której obrazek miał przy łóżku.

Prawdziwy mężczyzna i człowiek ośmiu błogosławieństw

Pier Giorgio był jednocześnie był bardzo świadomy i zaangażowany w bieżące sprawy społeczne.

Gdy czyta się list, który w wieku 22 lat napisał do Niemców, to naprawdę można być onieśmielonym jego charakterem. On nie bał się opowiedzieć po właściwej stronie. Był bardzo odważny. W wieku 22 lat uczestniczył w zebraniach robotników i zawsze ich bronił – podkreśla rozmówczyni “Niedzieli”.

Należał do studenckiego ruchu „Pax Romana”, który modlił się o pokój. Po jego śmierci wiele osób nadsyłało listy i telegramy, zarówno z salonów politycznych, jak i z przytułków dla bezdomnych. Filippo Turati, parlamentarzysta i założyciel Włoskiej Partii Socjalistycznej napisał piękny artykuł o tytule: „Pier Giorgio był prawdziwym mężczyzną”.

Pier Giorgio zmarł w wieku 24 lat. Już kilka lat późnej we włoskich parafiach było blisko tysiąc kół imienia Pier Giorgia a w klubach Akcji Katolickiej wisiały jego portrety. Jego imiona zaczęto nadawać przy chrzcie wielu dzieciom. W 1990 roku papież Jan Paweł II wyniósł go na ołtarze nazywając “człowiekiem ośmiu błogosławieństw” i stawiając za wzór współczesnej młodzieży świata. W uroczystościach wziął udział prezydent i cały rząd włoski.

MZ/niedziela.pl

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023