18 sierpnia 2022
16 maja 2022

Tysiące wyszły na ulice USA w obronie „prawa” do zabijania dzieci

(fot. unsplash.com/aiden-frazier, zdjęcie ilustracyjne)

W sobotę w całych Stanach Zjednoczonych na ulice wyszły osoby rozwścieczone perspektywą tego, że Sąd Najwyższy może wkrótce unieważnić przełomową decyzję, która pół wieku temu zalegalizowała aborcję w całym kraju.

Organizatorzy stwierdzili, że wydarzenia zapoczątkowane 2 maja, są zapowiedzią „lata gniewu” (summer of rage). To wtedy wyciekła opinia konserwatywnej części Sądu Najwyższego, z której wynika, że sędziowie są gotowi na zniesienie decyzji z 1973 r. legalizującej aborcję w kraju.

Ostatecznego orzeczenia w sprawie można spodziewać się w czerwcu. Jeżeli sąd nie zmieni decyzji, ustawodawstwo w sprawie legalności aborcji będzie pozostawione w gestii poszczególnych stanów. 

Około połowa z 50 stanów jest gotowa zakazać lub poważnie ograniczyć „prawo” do aborcji niemal natychmiast, gdyby „Roe” zostało odrzucone.

Jeśli nie możesz wybrać, czy chcesz mieć dziecko, jeśli to nie jest podstawowe prawo, to nie wiem, co nim jest – powiedziała Brita Van Rossum, 62-letnia projektantka krajobrazu, która przyjechała z przedmieść Filadelfii, aby wziąć udział w wiecu w stolicy kraju.

Protestujący wyszli też na ulice od Nowego Jorku i Atlanty po Chicago i Los Angeles. W samym Waszyngtonie miało zebrać się 20 tys. osób.

Kontrdemostracja

Otoczona przez policję grupa kilkudziesięciu obrońców życia  trzymała znaki z napisami: „Skończmy z przemocą aborcyjną” i „Prawa kobiet zaczynają się w łonie matki”.

Konfrontacja obu grup była momentami napięta, dochodziło do wymiany przekleństw, a jeden z aborcjonistów uderzył pro-lifera w głowę plakatem.

Do podobnej sytuacji doszło w Nowym Jorku, gdzie dwie demonstracje spotkały się na Manhattanie. Grupy wymieniały się wyzwiskami oraz padały wulgaryzmy.

Elizabeth Holtzman, 80-letnia była kongresmenka, która reprezentowała Nowy Jork w latach 1973-1981, powiedziała, że projekt opinii Sądu Najwyższego „traktuje kobiety jak przedmioty, jak mniej niż pełnowartościowe istoty ludzkie”. 

Holtzman, jak i całe środowisko proaborcyjne, zdaje się nie zauważać, że aborcja odbiera jedno ludzkie życie. Gdyż dziecko, które jest „usuwane” podczas aborcji, nie jest „potencjalnym człowiekiem”, ale jest pełnowartościową istotą ludzką już od momentu poczęcia. Powinno mieć więc wszelkie prawa, które przysługują człowiekowi. 

AM/Reuters.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021