17 maja 2022
12 września 2021

Została poczęta w wyniku gwałtu i dowiedziała się o tym w wieku 52 lat: „Moja matka nigdy nie widziała we mnie dziecka gwałciciela”

(fot. salvarel1.blogspot.com, Jane Moore obecnie)

Jane Moore jest żoną i matką dwójki wspaniałych dzieci. Jest webmasterem, menedżerem mediów społecznościowych i jedną z osób odpowiedzialnych za adorację w swojej parafii. Jej synowie grają na gitarze, podczas gdy ona śpiewa chwałę Panu. Jej życie jest również dotknięte bardzo szczególnym wydarzeniem: została poczęta w wyniku gwałtu, ale jej matka nigdy nie chciała dokonać aborcji. Oto historia Jane opowiedziana w pierwszej osobie.

Niestety, na tym świecie istnieje stygmat, który moim zdaniem jest swego rodzaju strachem pomieszanym z przesądem: pragnienie utrzymania osoby napiętnowanej z dala lub nawet skazanie jej na ostracyzm. A to wszystko ze strachu przed czymś, czymkolwiek, co go „plami” i może też przejść na ciebie.

Ofiary gwałtów często były traktowane w ten sposób. Napaść na tle seksualnym to głęboka osobista krzywda dla ciała i duszy. Nie mogę winić żadnej kobiety za to, że nie chce obwieszczać całemu światu informacji o swoim gwałcie, nawet jeśli ma to pomóc w dalszym wymazywaniu piętna i przełamywaniu tabu.

Urodziłam się w 1967 roku, w samym środku rewolucji seksualnej i zaledwie sześć lat przed Roe kontra Wade. Kiedy dorastałam, moje życie było całkiem normalne, z wyjątkiem tego, że nie było. Nigdy nie czułam, że gdziekolwiek pasuję, nawet wśród rodziny. Zawsze żartowałam, że zostałam adoptowana albo kupiona w sklepie z zabawkami. Dziś mam wyrzuty sumienia, że moja młodsza siostra uwierzyła w tę historię.

Jane Moore z mamą. Źródło: salvarel1.blogspot.com

W szkole podstawowej miałam bardzo niewielu przyjaciół, ale to moje własne poczucie, że jestem zepsuta, uniemożliwiało mi jakiekolwiek zaufanie, które pozwoliłoby na prawdziwą przyjaźń. W młodym wieku zauważyłam, że stałam się zazdrosna o kobiety, które znałam, a które miały dobre relacje ze swoimi ojcami. Z niewytłumaczalnych powodów byłam zła na nie, a jeszcze bardziej zła na ich ojców.

Moja nieco młodsza siostra znalazła akt ślubu moich rodziców, gdy miałam 10 lat. Zrobiła obliczenia, a potem biegała po domu krzycząc radośnie: „Mama była z tobą w ciąży, kiedy się pobrali!”. Cóż… zostało to szybko zamiecione pod dywan i nigdy więcej nie było o tym mowy. Nie jestem pewna, co moja mama powiedziała mojej siostrze, ale nigdy więcej o tym nie mówiła.

Kiedy byłam nastolatką, kilka razy się mnie wyrzekali i często w złości wykrzykiwali różne rzeczy na siebie. Ojciec mówił mamie, że jestem jej, że on nie chce mieć ze mną nic wspólnego, że to pomyłka itd. Nie rozmyślałam o tym i przypisywałam to alkoholowi i niekontrolowanemu gniewowi mojego ojca.

Inną wskazówką jest to, że ludzie często byli bardzo zaskoczeni, kiedy mówiono im, że jesteśmy rodzeństwem. Od zawsze miałam obsesję na punkcie podobieństw, próbując znaleźć swoje miejsce i mówiłam wszystkim, że mam cechy charakterystyczne dla mojego taty, ale dorośli po prostu mnie ignorowali, zmieniali temat rozmowy lub mówili: „O nie. Nie! Wyglądasz jak twoja matka!”.

DNA innej osoby

Tak więc kilkadziesiąt lat później, z ciekawości co do naszego rodzinnego dziedzictwa, wysłałam swoją próbkę DNA do Ancestry, największej na świecie firmy zajmującej się genealogią. Wyniki były interesujące, ale nie niesamowite, aż pewnego dnia zostałam powiadomiona o nowej zgodności DNA z osobą, o której nigdy nie słyszałam.

Ancestry pokazuje nawet najbardziej odległe wyniki DNA, więc nie jest niczym niezwykłym zobaczyć nieznane nazwiska. Jednak ta osoba była wymieniona jako „bliski krewny” i pojawiła się tuż pod nazwiskiem mojej młodszej siostry, ale z praktycznie taką samą liczbą wspólnych centymorganów [jednostka miary, która była stosowana w genetyce do wyrażania odległości mapowa między dwoma genami]. Wtedy zdałam sobie sprawę, że obie kobiety były moimi przyrodnimi siostrami! To wstrząsnęło moim światem.

Kilka dni po tym, jak powiedziałam mojej siostrze ze strony mamy to, co uważałam za szokującą wiadomość, stwierdziła, że powinnyśmy porozmawiać. Modliłyśmy się razem i myślałam, że powie mi, że umiera. W końcu zdradziła, że moja matka została zgwałcona, gdy była młoda, i voilà, zostałam poczęta.

Chwilę po pierwszym cichym zdziwieniu, wybuchnęłam śmiechem. Uwolniłam się od ogromnego ciężaru. Fragment układanki dotyczącej relacji mojego ojca ze mną został odnaleziony i umieszczony na swoim miejscu. Moja siostra wpatrywała się we mnie z otwartymi ustami.

Płakałam z ulgą, śmiałam się przez łzy, bo świat, w wieku 52 lat, wreszcie nabrał dla mnie sensu. Moja siostra też płakała z ulgą, bo naprawdę myślała, że zwariuję i być może już nigdy się do niej nie odezwę po tym wyznaniu czegoś, co wiedziała już od dłuższego czasu.

Jane Moore z mamą i adopcyjnym tatą. Źródło: salvarel1.blogspot.com

Szukając sensu

No, kto chce wiedzieć, że jego matka została zgwałcona? Szczerze mówiąc, mam w swoim bliskim otoczeniu sporo kobiet, które są ofiarami gwałtu. To straszne, podłe, niszczące psychikę przestępstwo. Ale jest to też w pewnym sensie mój początek.

Mając nadzieję na uzyskanie odpowiedzi, zaczęłam zadawać pytania mojej 73-letniej matce. Opowiedziała, że moim biologicznym ojcem jest typ, z którym się umawiała. Mój dziadek od strony mamy nie ufał mu w ogóle i zapisał sobie nazwisko z jego prawa jazdy, zanim wypuścił córkę z domu.

Moja matka została zaatakowana i posiniaczona. To było brutalne. Mam jeszcze wiele pytań, ale zdając sobie sprawę z bólu, jaki sprawia jej przypominanie sobie tej historii, nie pytałam jej więcej.

Mam jeszcze jedną siostrę!

Z dużo weselszych rzeczy, mam drugą siostrę! Moja nowa siostra jest trochę starsza ode mnie i została oddana do adopcji przez swoją matkę biologiczną po tym, jak zaszła w ciążę z tym samym mężczyzną, z którym była w związku konsensualnym.

Przyjrzałam się twarzy siostry na zdjęciach szukając podobieństw i myślę, że pod pewnymi względami jestem do niej bardziej podobna niż do pozostałej trójki mojego rodzeństwa. Zobaczyła moje zdjęcie w wieku ośmiu lat, które zamieściłam w mediach społecznościowych i skomentowała, że wyglądałam jak ona, kiedy byłam w tym wieku. To połączenie bardzo mnie ucieszyło.

Moja siostra ze strony ojca była w kontakcie ze swoją rodzoną matką i kilkoma innymi członkami jej rodziny, którzy podali jej nazwisko naszego rodzonego ojca.

Znalezienie Jamesa Shawa, który był prawdopodobnie artystą ulicznym lub marynarzem handlowym pływającym po Filadelfii w połowie lub pod koniec lat 60-tych nie jest łatwym zadaniem. Podzieliła się też ze mną kilkoma wycinkami z gazet. Powiedzmy, że człowiek, który zgwałcił moją matkę, nie widnieje w wiadomościach z powodu swojego świetnego charakteru. Mogę tylko powiedzieć, że fizyczne podobieństwo do tej niepokojącej postaci jest niestety niezaprzeczalne.

Kiedy moja siostra przyrodnia i ja znajdziemy tego człowieka, pojawimy się razem pod jego drzwiami i krzykniemy: „Tato, jesteśmy tutaj!” Najwyraźniej zostałyśmy obdarzone tym samym poczuciem humoru.

Pro-life i córka gwałciciela

Kiedy dowiadujesz się, że zostałaś spłodzona przez gwałciciela, pojawia się dużo samooceny. Zawsze byłam osobą, która uważała się za pro-life, ale nie byłam jedną z tych, którzy spierają się z kimś o słuszność jego osobistych przekonań.

Zmieniło się to jednak diametralnie, gdy zdałam sobie sprawę, że są inni, tacy jak ja, poczęci w wyniku gwałtu, którzy zamiast wziąć pierwszy oddech, zobaczyć wschód słońca czy usłyszeć głos matki słodko śpiewającej kołysankę, są bez dyskusji wyrywani z łona matki.

A kiedy prawdziwa ofiara gwałtu kwestionuje „konieczność” przerwania ciąży, mówi się jej, że terapeutycznie, dla jej własnego dobra, jest to „coś właściwego”. „Co za okropna rzecz, przez którą trzeba przejść, zobaczyć twarz gwałciciela w twarzy swojego dziecka”, „Widząc swoje dziecko będziesz codziennie przypominać sobie o swoim gwałcie”, itd.

Jane Moore dzisiaj. Źródło: salvarel1.blogspot.com

Konsekwencje aborcji

Ofiara, już złamana, jest poddana jeszcze większej traumie przez ingerencję i przemoc aborcji. Druga ofiara, niewinne nienarodzone dziecko, otrzymuje karę śmierci za czyny swojego ojca.

Każda kobieta, która poroniła, urodziła martwe dziecko lub zmarło jej dziecko, potwierdzi, że po śmierci nienarodzonego lub nowo narodzonego dziecka byłaś i pozostajesz matką. Kobieta, która dokonała aborcji, nie jest w mniejszym stopniu matką. Dokonanie aborcji nie czyni matki „nie zgwałconą”. Matki, które kontynuowały ciążę z gwałtu, niezależnie od tego, czy zdecydowały się zatrzymać dziecko, czy oddać je do adopcji, mówiły, że poród je uzdrowił i że widok i trzymanie dziecka pomogło im dojść do siebie.

W poszukiwaniu innych takich jak ja, trochę poszperałam w internecie. Po dotarciu do kilku grup pro-life, szybko odkryłam, że są ludzie, którzy powiedzą ci prosto w twarz, że nie powinieneś istnieć na tym świecie. To był dość ciężki moment, kiedy zdałam sobie sprawę, że dla ludzi urodzonych z gwałtu, fakt ten jest społecznie akceptowanym powodem do własnej śmierci.

W celu odczłowieczenia cię, okrutni ludzie będą nadawać Ci różnego rodzaju imiona, takie jak „Produkt gwałtu”, „Pomiot Szatana” i inne. Właściwie to nie wiem zbyt wiele o moim biologicznym ojcu, i choć najprawdopodobniej nie jest on wybitnym facetem, to prawdopodobnie nie jest też szatanem.

Moje życie ma cel

Często dziękuję Bogu, że nie zostałam zabita w łonie matki. Serce mi pęka na myśl, że świat nigdy nie poznałby daru moich dwóch wspaniałych dzieci. Czy moja nieobecność, lub nieobecność mojego potomstwa, zostałaby zauważona? Zrobiłam w życiu wspaniałe rzeczy, poznałam i pokochałam niesamowitych ludzi. Lubię myśleć, że ukształtowałem ich tak, jak oni ukształtowali mnie.

Szczerze wierzę, że Bóg ma cel dla każdego i że jeśli ktoś zostanie wyeliminowany zanim skończy się czas, miejmy nadzieję, że inni wypełnią tę lukę, ale nie ma gwarancji, że tak się stanie, ponieważ wielu z nas ignoruje natchnienia i wezwania Boga do działania. Ten świat jest pozbawiony wielu dobrych i pięknych rzeczy, dzieł i ludzi, ponieważ tak wiele dzieci Bożych zostało zabranych przez aborcję.

Mam tak wiele szacunku dla mojej matki, która nigdy nie widziała we mnie dziecka gwałciciela. Ona mnie kocha i uważa, że jestem piękna. Mam wielki szacunek dla mojego ojca, który ożenił się z moją matką, kiedy była jeszcze w ciąży ze mną. Robi to tylko człowiek o bardzo dobrym i pełnym dobrych intencji sercu. Rozumiem, dlaczego moja matka naprawdę pozostała przy moim ojcu, mimo dość burzliwych czasów. Zrozumiałam też może lepiej, dlaczego między mną a moim ojcem było tyle emocjonalnego dystansu.

Mój ojciec, człowiek, który mnie wychował, odszedł bardzo niedawno i jestem tak błogosławiona, że odkryłam prawdziwą historię mojego poczęcia, zanim nas opuścił. Jestem tak szczęśliwa, że miałam czas, żeby dobrze poznać go jako mojego ojca, który naprawdę mnie kochał i wybrał mnie jako swoją.

Nie mogę się powstrzymać od myśli, że tak właśnie musi nas widzieć nasz Ojciec Niebieski. Ułomni, kłótliwi, zawsze robiący coś przeciwnego do tego, co On chce, abyśmy robili, ale mimo to wybierający nas jako swoich. Wszyscy jesteśmy nosicielami Jego obrazu. Jeśli nigdy nie doświadczyłeś lub nie byłeś świadkiem narodzin lub byłeś obecny przy śmierci, możesz nie do końca rozumieć, ale od łona matki do grobu, nasze życie jest święte.

Nie ma znaczenia, kim jesteś i jak powstałeś. Nie ma znaczenia, co zrobiłeś ze swoim życiem, dobrego czy złego. Twoje życie jest święte, jesteś wartościowy i jesteś Jego, i nikt nie ma prawa ci tego odebrać.

Jane Moore

AM/SalvarEl1.blogspot.com (za: Religión en Libertad)

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021