20 czerwca, 2024
24 maja, 2023

W wypisie ze szpitala ma dopisek „cud”. Urodzona w 23 tygodniu ciąży dziewczynka pokonała wielkie przeszkody

(Fot.: pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne)

Mała Madelyn urodziła się w 23 tygodniu ciąży i niestety nie była w dobrym stanie. Oprócz problemów z oddychaniem miała także nieprawidłowości kardiologiczne, a przede wszystkim groźną infekcję mózgu. Jednak pewnego dnia, ku zdumieniu lekarzy, wszystkie te komplikacje ustąpiły. Madelyn wróciła do domu, a w jej dokumentach z wypisu widnieje słowo: „cud”.

Ciąża Jennilee Mire przebiegała prawidłowo aż do 20 tygodnia. To wówczas, podczas rutynowej wizyty lekarskiej, okazało się, że poród może nastąpić w każdej chwili, choć jest na to zdecydowanie za wcześnie.

Do tego momentu wszystko szło naprawdę dobrze! Prawie pominęłam tę wizytę, więc jest wokół tego naprawdę dużo cudów. Ale [podczas wizyty] dowiedziałam się, że szyjka macicy jest w 100% zgładzona – wyjaśnia Jennilee. – Oznaczało to, że w każdej chwili może się rozpocząć poród, a lekarze musieli zrobić wszystko, aby go opóźnić.

Młodą mamę poinformowano, że trzeba dołożyć wszelkich starań, aby donosić ciążę przynajmniej do 24 tygodnia. W przeciwnym razie dziecko nie przeżyje. Dla Jennilee była to podwójnie tragiczna wiadomość. Kilka lat wcześniej straciła już jedno dziecko w podobnych okolicznościach. Starsza siostra jej maleństwa przyszła na świat w 26 tygodniu ciąży i niestety wkrótce potem zmarła.

A więc to było nasze „tęczowe dziecko” i znowu przez to przechodzimy… – wspomina kobieta.

Mianem „tęczowego dziecka” określa się malucha, który przychodzi na świat po tym, jak jego rodzice doświadczyli poronienia lub stracili dziecko w wyniku przedwczesnego porodu.

Nakaz doczekania do 24 tygodnia ciąży wiązał się dla Jennilee z wieloma ograniczeniami, ale kobieta była gotowa zrobić wiele, żeby zwiększyć szansę dziecka na przeżycie. Niestety mała Madelyn nie doczekała tego momentu – urodziła się po 23 tygodniach i 2 dniach ciąży.

Jako skrajny wcześniak była naprawdę drobna i delikatna. Ważyła zaledwie 570 gramów. Miała też wiele typowych dla wcześniaków poważnych problemów zdrowotnych.

Oprócz kłopotów z oddychaniem, spowodowanych niedojrzałością układu oddechowego, Madelyn miała problemy kardiologiczne. Jej serce również nie wyglądało jeszcze tak, jak w przypadku dziecka urodzonego w terminie. Miała przetrwały przewód tętniczy, czyli otwór między dwoma głównymi naczyniami krwionośnymi wychodzącymi z serca. 

Najgroźniejsze okazały się jednak problemy z mózgiem. Podobnie jak jej matka, Madelyn zaraziła się bakterią E. coli. Taki stan bezpośrednio zagrażał życiu dziewczynki.

[Bakterie] przekroczyły barierę krew-mózg, ponieważ u tak małych dzieci tak naprawdę nie ma tej bariery. Doprowadziło to do zapalenia opon mózgowych. Przeszła również krwawienie do mózgu i miała cysty w mózgu – wylicza matka Madelyn.

Zespół lekarzy specjalistów otoczył dziewczynkę troskliwą opieką i wszyscy robili, co w ich mocy, aby ją uratować. Jennilee wiedziała jednak, że nie jest to łatwe zadanie, a życie jej córeczki jest w wielkim niebezpieczeństwie. Jednak pewnego wieczoru otrzymała niespodziewane dobre wiadomości.

Tego wieczoru, wychodząc ze szpitala, wpadłam na lekarza, który tego dnia powtórnie przeprowadzał nakłucie lędźwiowe. Zatrzymał mnie i powiedział: „Nie wiemy, co się stało, ale tego nie ma. Nie ma śladu martwicy” – wspomina Jennilee. – „Mózg nie umiera i nie widzimy już zapalenia opon mózgowych”. Niemal upadłam, a doktor złapał mnie i powiedział, żebym dalej się modliła.

Choć było to zaskoczeniem nawet dla lekarzy, niespodziewanie stan dziewczynki zaczął się poprawiać. Krwawienie do mózgu ustało, samoistnie zamknął się także otwór w naczyniach krwionośnych.

 Zarówno rodzice, jak i opiekujący się Madelyn lekarze, uznali to za cud. Jennilee i jej mąż Jacob nieustannie modlili się o uzdrowienie córeczki.

Tata dziewczynki również podzielił się swoimi przeżyciami z czasu, gdy już drugie jego dziecko przyszło na świat znacznie przed czasem.

Na początku jest to po prostu dużo poczucia bezradności i niewiedzy, czego się spodziewać. Przechodziliśmy przez to już wcześniej, więc kiedy to się powtórzyło, trudno było nie myśleć z góry o najgorszym.

Pomimo poczucia bezradności ojciec Madelyn postanowił skupić się na działaniu i trwaniu na modlitwie. M.in. oddał krew, aby pomóc uratować życie swojej córki.

Wszystko, co mogłem zrobić, to po prostu wejść w tryb zadaniowy. Po prostu być tam i dawać wsparcie, i ciągle się modlić. To naprawdę wynika w dużej mierze z wiary: po prostu trwać, modląc się, mieć nadzieję na najlepsze i polegać całkowicie na Bogu – deklaruje mężczyzna.

Madelyn została wypisana do domu po 14 tygodniach pobytu w szpitalu. Gdyby ciąża przebiegała zgodnie z planem, byłaby to już jej końcówka, 37 tydzień. I choć obecnie dziewczynka ma roczek i jest wesołym, dobrze rozwijającym się maluchem, powrót do domu z wcześniakiem wcale nie był łatwy.

Musieliśmy upewnić się, że będzie tu miała tak samo dobre warunki jak na oddziale intensywnej opieki noworodka, a potem po prostu obserwować każde uderzenie jej serca. Zamontowaliśmy monitor rytmu serca i po prostu siedzieliśmy przy niej i wsłuchiwaliśmy się w te uderzenia na słuchawkach – wspominają rodzice. – Chyba mogę powiedzieć, że nie spaliśmy trochę więcej niż inni rodzice, właśnie dlatego, że ona była taka cenna dla nas, po tym wszystkim, co przeszła. Ma wszystkie te cechy, co normalne dzieci. Jest perfekcyjna w każdym sensie. A Bóg jest dobry. Pobłogosławił nas. Przez Madelyn pokazuje nam cuda, doświadczamy ich każdego dnia.

Proces zdrowienia Madelyn był zaskoczeniem dla wszystkich, także dla lekarzy. Mimo skrajnego wcześniactwa, dziewczynka jest zdrowa i nie ma żadnych problemów rozwojowych. Po jej trudnych początkach nie pozostał żaden ślad.

Jej dokumenty z wypisu mówią dosłownie o cudzie, wprost stwierdzają, że jej pobyt w szpitalu był pełen cudów. Każdy lekarz, z którym rozmawiamy, mówi, że to cud. To, co się z nią stało i jak doszła do siebie, to cud, urodziła się w 23 tygodniu, a wszystko jest z nią w zupełnym porządku – dodaje mama dziewczynki.

***

Chcemy przypominać o godności i wartości każdego życia, nawet tego najmniejszego czy chorego. Dlatego zapraszamy do wzięcia udziału w tegorocznym Narodowym Marszu Dla Życia, który odbędzie się w Warszawie już 18 czerwca! W tym roku maszerujemy pod hasłem „Dzieci Przyszłością Polski”. Czekamy także na ciebie!

 

AAG/righttolife.org.uk/fox26houston.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023