25 kwietnia, 2024
29 kwietnia, 2023

Świadectwo Carol: „Mój syn miałby dziś 40 lat. Bardzo żałuję, że poddałam się aborcji”

(fot. unsplash.co/ Marina Vitale/t809JJ6r9KA/zdjęcie ilustracyjne)

Carol była młodą dziewczyną, kiedy poddała się aborcji. Czym ona jest uświadomiła sobie wówczas, kiedy zobaczyła małe, poparzone ciało swojego synka. „Bardzo żałuję, że poddałam się aborcji. Gdybym tego nie zrobiła to teraz mój syn miałby 40 lat” – wyznaje.

Kobity, które poddały się aborcji, mówią o swoim cierpieniu często po wielu latach. Cierpieniu, które zaczęło się, kiedy uświadomiły sobie, czym tak naprawdę jest procedura aborcyjna i co dzieje się z malutkim, ukształtowanym często dzieckiem.

Był rok 1970. Zabijanie dzieci w aborcji nie było dopuszczalne w świetle prawa federalnego. Carol miała wówczas 19 lat. Młoda dziewczyna zaszła w ciążę. Ojciec dziecka dowiedział się, że jest ona legalna w Nowym Jorku, dlatego polecił Carol, by tam pojechała.

Kiedy przyleciałam do Nowego Jorku natychmiast udałam się do kliniki aborcyjnej. Tam w poczekalni siedziałam z kobietami. Wszystkie miały takie miny, jakby dowiedziały się, że ktoś z ich rodziny zmarł. Przed procedurą aborcjonista zimno i bezdusznie wyjaśnił mi na czym polegała procedura. Najpierw pobrał mi wody płodowe, które potem zastąpił roztworem soli fizjologicznej. Tak się wypowiedział o moim nienarodzonym dziecku: „To tylko zlepek komórek .Ten zabieg to nic wielkiego” – opowiada po latach kobieta.

Kiedy wróciła do rodzinnego Chicago, dziewczyna poczuła, że zaczyna się poród. Była wówczas w 20. lub 22. tygodniu ciąży. pojechali do motelu.

Tam w łazience urodziłam martwe dziecko. Poczucie wstydu i żalu napełniło moje serce. Widok mojego martwego i poparzonego syna stał się udręką dla mojej duszy. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Wybiegłam z łazienki krzycząc, że zabiłam własne dziecko. Zrozumiałam czym naprawdę jest aborcja – wspomina.

Jak mówi, uśmiercenie własnego dziecka zmieniło jej trwale jej życie. Nienawidziła siebie, prowadziła rozwiązłe życie, dwukrotnie wyszła za mąż, ale każdy jej związek skończył się rozwodem. Ostatecznie u Carol zdiagnozowano depresję. Kobieta próbowała popełnić samobójstwo. Chodziła na terapię psychologiczną, ale kiedy psycholog dowiedział się, że poddała się aborcji nie chciał zaproponować jej żadnej terapii.

Bardzo żałuję, że poddałam się aborcji. Gdybym tego nie zrobiła to teraz mój syn miałby 40 lat – wyznała.

Narodziny syna w pierwszym małżeństwie przywróciły jej radość życia, ale miała też poczucie winy z powodu śmierci pierwszego dziecka. Carol podjęła też opiekę nad siostrzeńcem, który począł się w wyniku gwałtu. Kobieta nawróciła się też na katolicyzm.

Przy pomocy Łaski Bożej odzyskałam radość i doświadczyłam Bożego miłosierdzia i przebaczenia. Uczęszczałam na zajęcia z katolickim psychologiem. Dzięki temu znalazłam uleczenie na duchowe rany, które powstały w rezultacie aborcji. Od czasu do czasu dają o sobie znać. Wtedy ten ból ofiaruję Bogu, prosząc o delegalizację zabijania dzieci nienarodzonych – mówiła.

AG/zywawiara.pl/swiadectwa

Aborcja odbiera wybór mnie, moim dzieciom i tobie

„Genesis. Początek życia człowieka” to książka, która ma charakter naukowy

 

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023