29 lutego, 2024
8 marca, 2023

Aborcjonistki pozostaną bezkarne. Projekt „Aborcja to zabójstwo” odrzucony w pierwszym czytaniu

(Kaja Godek/ zrzut ekranu z YouTube)

Sejm już w pierwszym czytaniu odrzucił obywatelski projekt “Aborcja to zabójstwo” przygotowany przez Fundację Życie i Rodzina. Głosowanie poprzedziły emocjonalne wystąpienia, a posłanki Lewicy instruowały z mównicy, jak dokonać aborcji farmakologicznej.

We wtorek wieczorem w sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu „Aborcja to zabójstwo”, w którym proponowano zmiany ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz innych ustaw. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami projekt został odrzucony. Za odrzuceniem głosowało 300 posłów, 99 było przeciw, a 27 wstrzymało się od głosu.

Za odrzuceniem projektu zgłosowało 100 posłów klubu PiS w tym m.in. prezes partii Jarosław Kaczyński i wicepremierzy Jacek Sasin oraz Piotr Gliński. Dalsze procedowanie projektu poparło 88 posłów koalicji rządzącej, w tym m.in. posłowie Solidarnej Polski.

W całości za odrzuceniem projektu głosowali przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Koalicji Polskiej.

Projekt przewidywał kary za m.in. informowanie o możliwości przerwania ciąży w kraju i za granicą oraz zakazywał publicznego propagowania jakichkolwiek działań dotyczących możliwości przerwania ciąży na terenie kraju i poza jego granicami. Osobom, które nakłaniałby kobiety do aborcji, groziłyby kary pozbawienia wolności. Pod projektem podpisało się 150 tys. Polaków.

Przed głosowaniem nad projektem „Aborcja to zabójstwo” na sali sejmowej odbyła się gorąca dyskusja, w której udział brali zarówno przedstawiciele projektodawcy, jak i posłowie Lewicy. Znów nie obyło się bez proaborcyjnej agitacji.

Posłanki Lewicy przyniosły na salę obrad tablice z numerami telefonów, pod którymi można uzyskać informacje o “bezpiecznej aborcji”, a także instruowały z mównicy, w jaki sposób dokonać aborcji farmakologicznej przy użyciu misoprostolu i mifepristonu.

Jako Lewica w przyszłym rządzie będziemy pilnować, żeby naprawdę były przestrzegamy prawa kobiet, żeby kobiety były bezpieczne. Żeby mogły być w ciąży wtedy, kiedy będą chciały w niej być, żeby miały dostęp do in vitro, do badań i dobrej opieki w trakcie ciąży. Do nowoczesnej antykoncepcji, do tabletki dzień po bez recepty oraz do bezpiecznej i darmowej aborcji – przekonywała posłanka Lewicy Katarzyna Kotula. – Dopilnujemy też, żeby lekarze leczyli, a nie zasłaniali się klauzulą sumienia, bo lekarz to nie ksiądz, a szpital to nie kościół.

Na temat projektu wypowiedziała się także Wanda Nowicka, wyolbrzymiając jego założenia.

Za nic mają śmierci kobiet w wyniku haniebnego wyroku TK. Marzy im się zakaz protestów społecznych na ulicach, kary więzienia za edukację seksualną. Teraz chcą wsadzać do więzienia osoby informujące o możliwości przerwania ciążymówiła posłanka Lewicy.

Głos zabrali również przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina.

Zastanawiałam się, czy posłanki Lewicy pokażą, o co chodzi w tym projekcie. Tak, pokazały, oczywiście. Tak, powinny panie iść do więzienia za promowanie tutaj telefonu śmierci, za informowanie, w jaki sposób zabić człowieka. Tak, panie powinny iść do więzienia – wskazywała Kaja Godek, założycielka Fundacji.

Pełnomocnik komitetu obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej Krzysztof Kasprzak zaznaczył, że mimo iż w Polsce życie dzieci nienarodzonych podlega coraz szerszej ochronie prawnej, działania podejmowane przeciwko środowiskom proaborcyjnym, które tworzą szarą strefę, są znikome.

W Polsce dzięki przełomowemu wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku liczba legalnych aborcji spadła. Niestety państwo toleruje szarą strefę, w której zabija się dzieci nienarodzone – na trudną do określenia skalę. Środowiska aborcyjne chwalą się kilkudziesięcioma tysiącami zabitych dzieci, wiemy, że każda liczba podawana przez aborcyjne feministki jest zmyślona, jednak należy przyjąć, że ofiar może być nawet kilka tysięcy rocznie. (…) Kilka tysięcy dzieci nienarodzonych w Polsce traktowane jest jako “untermenschen” – podludzie, którym realna ochrona prawna się nie należy. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego państwo polskie prowadzi politykę dyskryminacji, pozwalając, by zabijano określoną grupę ludzi. Politykę niosącą dalej idące skutki niż polityka segregacji rasowej w USA czy polityka apartheidu w RPA – wskazał Kasprzak.

AAG/interia.pl/dorzeczy.pl

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023