17 sierpnia 2022
19 lipca 2022

Współzałożycielka Hospicjum Perinatalnego: otaczamy opieką rodziców nieuleczalnie chorego dziecka

(fot. unsplash.com/craig-pattenaude, zdjęcie ilustracyjne, noworodek, położna, szpital)

„Nasze hospicjum to nie jest miejsce, to wyjątkowy »tok myślenia« ludzi, którzy je tworzą. Otaczamy wszechstronną opieką rodziców, którzy stają w obliczu ciężkiej, nieuleczalnej choroby swego jeszcze nienarodzonego dziecka” – mówi w rozmowie z portalem Stacja7.pl Joanna Krzeszowiak, współzałożycielka Wrocławskiego Hospicjum Perinatalnego.

Joanna Krzeszowiak objaśniając historię wrocławskiego hospicjum perinatalnego powiedziała, że wszystko swój początek wzięło „z naszych doświadczeń z sali porodowej szpitala uniwersyteckiego”

Trafiały do nas mamy, które pomimo śmiertelnej wady rozwojowej swojego dziecka, chciały je urodzić. Asystowałyśmy przy tych porodach i stopniowo zaczynałyśmy rozumieć, że musimy dla tych wyjątkowych kobiet i ich rodzin zrobić coś więcej – wyjaśniała w rozmowie z Anną Hazuką.

Współzałożycielka placówki zaznaczyła w wywiadzie dla portalu Stacja 7, że każdej przybywającej do nich osobie personel zostawia pełną wolność do podejmowania własnych decyzji. Nikt nie jest do niczego przekonywany, pracownikom zależy jedynie na tym, aby rodzice podjęli świadomą decyzję. 

Żeby dostali pełen pakiet informacji i wiedzieli, między czym, a czym wybierają. A normą w naszym kraju był – i wciąż pewnie jeszcze jest – brak informacji. Jeżeli rodzice nie dowiedzą się o istnieniu takich miejsc jak nasze, często zostają ze swoim ogromnym dramatem zupełnie sami. Bardzo mnie boli to milczenie ginekologów i nieprzekazywanie pacjentce pełnej informacji – zauważyła rozmówczyni serwisu Stacja7.pl.

Joanna Krzeszowiak ubolewała nad funkcjonującym przez długi czas w świecie medycznym terminem „niepowodzenia rozrodu” oraz nad tym, że w przypadku tzw. „trudnej ciąży” rozwiązaniem jest jak najszybsze jej zakończenie. Dodaje, że wielu ludzi uważa, również znaczna część lekarzy i personelu medycznego, iż doprowadzenie takiej ciąży do końca, będzie „niepotrzebnym cierpieniem dla pacjentki”.

Dzisiaj mamy już sporo badań psychologicznych na ten temat i okazuje się, że kobiety bardzo potrzebują domknięcia swojej ciąży, przeżycia jej do końca. Tak samo jak oczekują społecznej zgody na płacz po przedwcześnie utraconym dziecku i niebagatelizowania ich żałoby – mówiła położna.

Zauważyła ponadto, że wbrew powielanym w mediach poglądom, nie sposób podzielić ciąże na ryzykowne i pozbawione ryzyka, gdyż wszystkie są związane z pewnymi niebezpieczeństwami, szczególnie gdy są źle prowadzone przez lekarzy.

Jako położna brałam udział w kilkudziesięciu takich porodach [dzieci z wadami letalnymi – red.] i tam naprawdę nie ma ani rozpaczy, ani krzyku, ani pretensji do całego świata. Jest bardzo dużo spokoju. Jest głębokie pogodzenie się z tym, że oto mamy małego człowieka, który zaraz odejdzie, ale mamy czas, żeby go świadomie kochać – ujawniła Joanna Krzeszowiak obalając w rozmowie liczne mity.

Jeden z nich dotyczy rzekomych trudności ze znalezieniem rodziców adopcyjnych dla dziecka z niepełnosprawnościami lub zespołem Downa. Okazuje się bowiem, że jest to możliwe, ale ważne, aby dziecko miało jasną sytuację formalną.

Położna zauważa także, że tzw. wady letalne to nie jedyne choroby, na jakie może cierpieć dziecko.

Jest cała masa chorób metabolicznych, czy nowotworowych, które dają o sobie znać w późniejszym życiu, już poza brzuchem mamy. Nie ma takiego badania, które zagwarantuje nam, że dziecko, które się urodzi, będzie na pewno zdrowe. Niepewność i ryzyko są częścią życia. Warto się na to zgodzić – podkreśliła Joanna Krzeszowiak.

MWł/Stacja7.pl

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021