17 sierpnia 2022
2 sierpnia 2022

„Świadek piękna”: Mama pięciorga dzieci wyjaśnia, jak przeżywać macierzyństwo w dzisiejszych czasach

(fot. instagram.com/a_mothers_lace, Megan Madden z dzieckiem)

W niedawnym odcinku brytyjskiego katolickiego programu One of Nine amerykańska mama pięciorga dzieci podzieliła się swoimi spostrzeżeniami na temat tego, jak być kobietą i matką w dzisiejszej antyrodzinnej kulturze. 

Megan Madden pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, ale wraz z mężem i pięciorgiem dzieci mieszka w Wielkiej Brytanii. Wraz z prowadzącą program Marią Jones, poruszyła tematy takie jak radzenie sobie z poronieniem czy skromna, ale kobieca moda. Kobiety wspólnie stwierdziły, że zarówno radości, jak i smutki macierzyństwa są tym, co czyni ich powołanie błogosławieństwem. 

Myślę, że potrzebujemy piękna, musimy pokazać piękno macierzyństwa. Ponieważ w tej chwili myślę, że wiele młodych kobiet nie widzi piękna macierzyństwa, a może nie chce być matkami, a to jest sposób, w jaki możemy świadczyć o pięknie naszego powołania – podkreśliła w wywiadzie Megan. 

Megan oraz Maria, która sama też jest matką, zgodziły się, że powszechnym błędnym wyobrażeniem o macierzyństwie jest obawa, że posiadanie dzieci to tylko ciężka praca i nic więcej. W programie zgadzają się, że choć macierzyństwo to życie pełne wyzwań, jest również satysfakcjonujące.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Megan Madden | a little mother (@a_mothers_lace)

Trzymając swoje siedmiomiesięczne dziecko na kolanach, Megan podzieliła się z Marią niektórymi z najtrudniejszych momentów w swoim powołaniu. 

Po tym, jak urodziła już kilkoro dzieci, kobieta doświadczyła dwóch poronień, które pogrążyły ją w wielkim smutku. 

Nie zdawałam sobie sprawy, jak trudne [to jest doświadczenie]. I to po prostu uderza gdzieś głęboko w kobietę, jak sądzę, ponieważ nigdy nie odchodzi, ponieważ pamiętasz swoje dzieci. Poronienia tkwią głęboko w kobiecie – wyznała.

Megan opisała, jak strata jednego z dzieci prawie odebrała jej własne życie i opisała chwile głębokiego poddania się po każdej śmierci, tak jakby „oddawała dziecko” Bogu. Wraz z mężem nadali utraconych pociechom imiona John i Faustina Thérèsa.

Kobieta dodała, że wszystkie pięć porodów miała poprzez cesarskie cięcie, co również było dużym źródłem fizycznego cierpienia. 

Po tym trudnym temacie, Maria przeniosła rozmowę na rozważenie kwestii „przyjęcia bycia kobietą” jako kontry do negatywnej „automatycznej reakcji na posiadanie dzieci”. Zamiast skupiać się na tym, co jest trudne w tym powołaniu, porusza temat tego, jak kobiety mogą znaleźć prawdziwy spokój i szczęście w macierzyństwie.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Megan Madden | a little mother (@a_mothers_lace)

Megan opowiedziała też o swoim poparciu dla skromnej mody jako kluczowego obszaru, w którym można realizować swoją kobiecość.

Skromność jest tak piękną cnotą, że zaczęłam się w niej zakochiwać. Bo to właśnie ze względu na piękno ciała chcemy być skromne. I są takie piękne sposoby wyrażania skromności, a kiedy to robimy, to jest to takie świadectwo dla świata o pięknie i godności kobiet – stwierdziła mama piątki dzieci.

Dodała, że wbrew temu, co wmawia się dzisiejszym kobietom, skromność nie musi być brzydka i nieatrakcyjna. 

Można to zrobić w sposób, który jest uroczy i atrakcyjny, ponieważ nie sądzę, że mamy za zadanie sprawiać, żeby wyglądać brzydko lub celowo nie dbać o siebie – zaznaczyła.

Amerykanka podkreśla, że istnieje ogromna potrzeba pokazywania kobiecości i jej komplementarności wobec męskości, zwłaszcza w czasach, gdy społeczeństwo naciska, że istnieją więcej niż dwie płcie. Chociaż nie jest to jedyna forma skromnego ubioru, stwierdza, że sukienki i spódnice o odpowiedniej długości są „tak jednoznacznie skromne i kobiece”. 

W 2020 roku Megan założyła konto na Instagramie zatytułowane „A Mother’s Lace” (ang. Koronka Matki), którego nazwa została wybrana na cześć św. Zelii Martin, która zajmowała się tworzeniem koronek.

Misją było po prostu umieszczanie pięknych rzeczy o macierzyństwie, a także kontemplowanie tego, co oznacza bycie kobietą – powiedziała Megan.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Megan Madden | a little mother (@a_mothers_lace)

Przed przeprowadzką do Europy Megan i jej mąż uczęszczali do Mount St. Mary’s University w Emmitsburgu w stanie Maryland. Po ukończeniu szkoły przenieśli się na Florydę.

Następnie przeprowadzili się do Austrii, aby jej mąż mógł zdobyć doświadczenie jako profesor. Instagramowa działalność rozpoczęła się, gdy rodzina mieszkała w Polsce. W trakcie kryzysu Covid-19, wrócili na 1,5 roku do Stanów Zjednoczonych, po czym ostatecznie osiedlili się w Anglii, gdzie planują pozostać.

Tak wielu kobietom mówi się, że mają być jak mężczyźni, wymazać naszą kobiecość, wymazać nasze macierzyństwo, nie chcieć dzieci. I myślę, że bycie kobietą jest dokładnie tym, co wstrząśnie kulturą, ponieważ w tej chwili jest to właściwie dość dziwne, aby zobaczyć kobietę cieszącą się swoim powołaniem – stwierdziła Megan.

Wyjaśniła, że nie chodzi o „bycie tą idealną gospodynią domową z lat 50. z wysokimi obcasami, całą zrobioną i uśmiechniętą”, ale dzisiejsze kobiety mogą być prawdziwe w tym temacie, jednocześnie nie próbując naśladować mężczyzn.

Ponowne uchwycenie kobiecości, myślę, że jest to ogromny ruch i jest to ogromny sposób, w jaki katolickie kobiety mogą walczyć z kulturą – dodała.

Megan napisała również książkę z medytacjami na temat życia Najświętszej Dziewicy i praktycznymi poradami, jak kobiety mogą naśladować Matkę Bożą na drodze do świętości. Książka ma się ukazać w 2023 roku w języku angielskim za pośrednictwem Ascension Press

Ciekawy jest też początek znajomości Megan i Josha. Ona była katoliczką i od 9. roku życia chciała być zakonnicą, natomiast Josh był innego wyznania. Gdy się poznali, Megan miała 15 lat. Ich związek nie zawsze był prosty, na jakiś czas nawet się rozstali i stracili kontakt. 

Kobieta wyjaśniła, że w pewnym momencie zdała sobie sprawę, że nie jest szczęśliwa, miała też momenty walki duchowej. Pewnego dnia przyszła jej myśl, aby zerwać tył obrazu, który Josh namalował dla niej na 16. urodziny. Znalazła tam słowa „Zawsze będę cię kochał”. Od razu zadzwoniła do byłego chłopaka, jednak okazało się, że był w nowej relacji. 

Po jakimś czasie odnowili kontakt i ponownie zaczęli się spotykać. Później, Josh dołączył do wspólnoty Kościoła katolickiego, co Megan uważa za ogromny cud. 

Megan podkreśliła też, że nigdy nie wyobrażała sobie, że będzie matką, myśląc o powołaniu zakonnym, ale w rodzinnym życiu odkrywa wiele możliwości do kontemplacji i w pewnym sensie realizowania duchowości karmelitańskiej. 

AM/LifeSiteNews.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021