1 grudnia 2022
22 października 2022

Stańmy w prawdzie: Polacy w roku 2022 nie są narodem Jana Pawła II

(fot. domena publiczna/oficjalny portret Jana Pawła II z końca lat 70. XX wieku)

W sensie etnograficznym oczywiście my, Polacy, jesteśmy narodem św. Jana Pawła II. Jeśli jednak spojrzymy na świat wartości i ideałów, a nie jedynie drugorzędne w naszym łacińskim rozumieniu narodowości więzy krwi, to okaże się, że większości z nas nie łączy z papieżem-Polakiem praktycznie nic. Wielu natomiast ma bliskie związki ideowe z… Jerzym Urbanem.

Polska A.D. 2022 nie jest państwem, a Polacy A.D. 2022 nie są narodem żyjącym wedle wskazań największego z naszego rodu. Oczywiście nie dotyczy to każdego mieszkańca kraju między Odrą a Bugiem. Wszak cały czas miliony z nas praktykują życie zgodne z zasadami Ewangelii, o które apelował święty Polak. Ciągle co niedzielę w świątyniach na terenie naszego kraju gromadzą się miliony rodaków, nadal setki tysięcy małżeństw świecą przykładem dla dzieci i wnuków, nieustannie wielu z nas modli się i daje piękne świadectwo pobożności oraz wyznawania katolickich wartości, co regularnie udowadniają sukcesy Marszów dla Życia będących niejako syntezą nauczania św. Jana Pawła II na temat rodziny. Jest jednak i druga strona medalu. Z każdym rokiem rośnie liczba osób żyjących w sposób zaprzeczający Nauczaniu Chrystusa Pana, o którym na przełomie wieku XX i XXI przypominał nam papież z Polski. Co więcej, praktycznie każdy dzień przynosi dowody pokazujące, że dla wielu niemalże życiowym celem stało się odrzucanie Ewangelii. I nie chodzi tu wyłącznie – choć także – o sferę publiczną.

Kryzys rodziny w Ojczyźnie Jana Pawła II

Spójrzmy chociażby na kwestie związane z rodziną. To kluczowy element nauczania biskupa Rzymu nazywanego właśnie „papieżem rodziny”. I jak wypadamy pod tym względem? Każdego roku tysiące małżeństw, które w kościele, przy ołtarzu, przed Panem Bogiem przysięgały sobie miłość, wierność i uczciwość aż do śmierci, rezygnują z walki o wspólną przyszłość. Dlaczego? Wśród przyczyn nie dominują sytuacje dramatyczne (które oczywiście także nie są podstawą do porzucenia współmałżonka). Statystyki wskazują chociażby na wysokie miejsce… niezgodności charakterów. Czy tak zachowuje się naród Jana Pawła II?

Co więcej, rozwody nie tylko stały się w naszym narodzie plagą dotykającą każdego roku nawet ponad 1 małżeństwo na 3 zawierane. Stały się modą! Dziś nie brak Polaków wręcz celebrujących rozpad małżeństwa na imprezach rozwodowych, a wszystkiemu przyklaskują media. I to nie tylko te liberalne, z natury rzeczy etatowo zajmujące się sianiem demoralizacji. Mentalność antyrodzinną i rozwodową reprezentuje również część ośrodków formalnie konserwatywnych.

Osobnym problemem będącym jednakże także ciężkim grzechem przeciwko sile rodziny jest przemoc domowa. Skala zjawiska formalnie jest duża, ale nie rekordowa w skali Europy. Niemniej jednak każdy taki przypadek zasługuje na surowe potępienie, szczególnie, że wielu ekspertów uznaje oficjalne dane za zaniżone.

A ileż jest w polskich małżeństwach zdrad? Tu – podobnie jak w przypadku przemocy fizycznej i psychicznej – nie mamy precyzyjnych danych. Obie sytuacje nie są bowiem sprzężone, tak jak ma to miejsce w przypadku rozwodów, z jakimś aktem administracyjnym, których ilość można zmierzyć. Szacunki mówią jednak o kilkunastu procentach osób, które dopuściły się zdrady. I znów: nie tego nauczał nas Jan Paweł II!

Papież z Polski nie mówił nam: idź za głosem instynktów, rób co chcesz, a jak będzie źle, to zamień męża/żonę na kogoś innego. Nie! Mówił zupełnie inaczej:

Wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali.

Naród papieża, „Solidarności” i… obojętności

Dziś jednak jako naród wymagamy od siebie niewiele. Owszem, potrafimy w sytuacjach trudnych wznieść się na wyżyny człowieczeństwa. Wspólnie i solidarnie pomagaliśmy Ukraińcom w pierwszych tygodniach po rosyjskiej napaści z lutego tego roku. To piękne i chwalebne. Ale czy potrafimy pomagać sobie na co dzień? Tu jest niestety gorzej. Gdy sprawie nie towarzyszy wielkie, ogólnonarodowe zaangażowanie, zwykle czujemy się zwolnieni z obowiązku pomocy bliźnim. Dopiero gdy coś robią wszyscy: wtedy także i my.

Nie wymagamy więc od siebie solidarności, regularnego zaangażowania w pomoc bliźnim, ale także w życie rodzinne, parafialne czy nawet życie szkoły naszego dziecka. A przecież ileż problemów nigdy by nie zaistniało, gdybyśmy monitorowali na bieżąco rozwój sytuacji. Iluż deprawatorów nie weszłoby do szkół, gdyby rodzice kontrolowali zajęcia, a nie jedynie podnosili larum po fakcie, gdy jakiś seks-edukator przeprowadził lekcję, zgorszył tych, z którymi rozmawiał, a sprawę opisały media?

Ileż problemów udałoby się uniknąć także na poziomie państwa i narodu, gdybyśmy na serio potraktowali słowa św. Jana Pawła II:

To jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!

Wulgarne wiece aborcjonistów w kraju świętego biskupa Rzymu

I w końcu: jak możemy nazywać się narodem Jana Pawła II, skoro papież z Polski był jednoznacznym obrońcą życia, zaś w naszym społeczeństwie próby ograniczenia skali aborcji napotykały na zdecydowany opór.

Naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości – mówił biskup Rzymu urodzony w Wadowicach.

U nas jednak antykoncepcja dostępna jest praktycznie w każdym kiosku, zaś antyaborcyjne inicjatywy obywatelskie wyprowadziły w roku 2016 na ulice polskich miast tysiące osób, a protesty były do tego stopnia intensywne, że swoje początkowe poparcie dla projektu wycofała partia rządząca. A ileż było protestów, awantur, dewastacji kościołów i ulicznych zadym, gdy w końcu Trybunał Konstytucyjny w roku 2020 uznał, że „przesłanka eugeniczna”, pozwalająca zamordować dziecko ze względu na stan zdrowia, jest sprzeczna z ustawą zasadniczą! Ileż było oburzenia lewicy i centrum, ale także ileż było dąsania się nawet po prawej stronie! Ileż było idei stworzenia nowego „aborcyjnego kompromisu” także wśród zauważalnej części polityków Zjednoczonej Prawicy oraz Konfederacji!

Prorok, pogarda młodych i milczenie starszych

Ponadto jak narodem Jana Pawła II mogą nazywać się mieszkańcy kraju między Odrą a Bugiem, skoro tutejsze społeczne, medialne i polityczne elity, które w warunkach wolnego rynku i demokracji można by przecież bez większego problemu wymienić, często uczestniczą w najpodlejszych kampaniach oszczerstw rzucanych pod adresem świętego papieża z Polski. Jak nazywać Polaków narodem JP2, skoro zastępom dziennikarzy przez usta nie przejdzie zdanie, że biskup Rzymu był wybitnym intelektualistą, ale zarazem bez problemu publicznie wielkim umysłem nazywają komunistycznego propagandzistę Jerzego Urbana. Jak chcemy uznawać się za rodaków Jana Pawła II, gdy polska młodzież szarga jego dobre imię w sieci tworząc plugawe i prześmiewcze grafiki, uznając zarazem tegoż samego Urbana za autorytet lub przynajmniej sympatycznego staruszka. A większość osób – nawet tych miłujących świętego – milczy. Dezerteruje. A mieliśmy przecież nie dezerterować!

Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje „Westerplatte”. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można „zdezerterować” – mówił nam Jan Paweł II.

Spora część dorosłych Polaków, sama mając wiele słabości i często nie zachowując się jak wymagałaby tego rola wzorca dla młodzieży, dezerteruje także w obliczu ateizacji społeczeństwa, która najszybciej postępuje w młodym pokoleniu. Nie widzimy i nie chcemy dostrzec, że dla tysięcy młodych rodaków religia katolicka stała się jedynie tematem do kpin, sakrament bierzmowania – imprezą pożegnalną z Kościołem, którego Nauczanie, szczególnie to w dziedzinie moralności, zapatrywania na miłość, związki, antykoncepcje czy pornografię, już dawno (często wzorem rodziców) odrzucono, zaś jako cel – wynikający także z haniebnej mody – jawi się dokonanie formalnej apostazji.

Polacy – jeden czy dwa narody? Naród Jana Pawła II i naród Jerzego Urbana

W obliczu tych faktów wydaje się absolutnie nieuzasadnionym twierdzenie, że Polacy jako całość są narodem Jana Pawła II w sensie głębszym niż tylko mówienie jednym językiem i pochodzenie z tej samej grupy etnicznej. Choć bowiem są wyjątki, to generalnie daleko nam do życia wartościami i ideałami Ewangelii, które propagował papież z Polski. Ponadto to, co jest jedną z ostatnich nici łączących miejscową ludność żyjącą między Odrą a Bugiem z Janem Pawłem II – język polski – często jest wykorzystywany do plugawych ataków na osobę papieża, co stawia zastępy obywateli naszego kraju w jednym szeregu właśnie z Jerzym Urbanem, a nie świętym biskupem Rzymu. I sytuacji ani trochę nie poprawią kolejne pomniki oraz ulice i szkoły nazwane na cześć duchownego urodzonego w Wadowicach, a jedynie coś o wiele trudniejszego i bardziej wymagającego: prawdziwa i głęboka wewnętrzna przemiana własnego życia.

Na szczęście jednak – o czym także warto pamiętać – nadal wielu Polaków żyje tak, jak życzyłby sobie tego Wikariusz Chrystusowy pochodzący z naszego kraju. Ciągle w polskim społeczeństwie i w polskich rodzinach nie brakuje wzorów do naśladowania. Nie brakuje ludzi, których postępowanie jest zgodne z Nauczaniem Kościoła i których naśladowanie stanowi najlepszy sposób na odmianę narodu i przywrócenie w życiu osób i całego społeczeństwa prawdziwego ładu opartego na autentycznych wartościach.

Michał Wałach

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2022