29 listopada 2022
5 października 2022

O zmarłym dobrze albo wcale? Jak katolik powinien reagować na śmierć Jerzego Urbana?

(Jerzy Urban, karykatura. Fot.:Maarten Korving, CC BY 2.0 , via Wikimedia Commons)

Śmierć Jerzego Urbana wywołała lawinę komentarzy, a wyrażane przez Polaków opinie często miały charakter radykalny. Z jednej strony – to zrozumiałe. Z drugiej jednak często ów radykalizm daleki był od tego, co winien czynić i mówić katolik. Jak więc wobec takiego wydarzenia powinien zachować się człowiek wierzący?

Po śmierci każdy stanie przed Sądem Bożym. Nieważne czy wierzący katolik, ktoś, kto porzucił Kościół czy nigdy nie praktykujący i nawet nie ochrzczony komunista. To właśnie dlatego śmierć jest wydarzeniem, wobec którego często milkną spory. Często, ale nie zawsze.

Śmierć Jerzego Urbana nie stała się podstawą jakiegoś narodowego pojednania. Nic dziwnego. Nie był to bowiem człowiek pojednania i pokoju. Całe życie dbał o to, by o nim mówiono – i to nie ważne czy dobrze czy źle.

Czy jednak wobec tego człowieka należy zastosować zasadę: o zmarłym dobrze lub wcale? Wydaje się, że tego typu podejście do osób publicznych jest trudne do zastosowania. Jak bowiem media miałyby chociażby poinformować o śmierci Urbana nie podając kim był? A skoro podaje się (nawet zdawkowo) fakty z jego życia, to już w pewien sposób wystawia się mu opinię. Niepochlebną. Bo przecież pełnił funkcje, jakie pełnił.

Wydaje się jednak, że nikt nie ma zastrzeżeń do przytaczania faktów, wierności historycznej prawdzie i kulturalnego języka. Wątpliwości wzbudzają natomiast próby osądzenia Jerzego Urbana w sensie dalece ważniejszym niż recenzja historyków. Oto bowiem po jego śmierci pojawiła się masa komentarzy sugerujących wieczne potępienie komunisty. Autorzy takich wpisów nie ukrywali, że liczą na to i wręcz tego życzą zmarłemu. Tymczasem tego typu postawa jest absolutnie niekatolicka, zaś autorzy takich wpisów możliwe nawet, że nie do końca wiedzą, co mówią i czego życzą. Niejako na przeciwległym biegunie znajdują się opinie osób przekonanych o zbawieniu Jerzego Urbana. Tymczasem także w tej sprawie nie mamy wiedzy i kompetencji. Oczywiście każdemu, także Jerzemu Urbanowi, należy życzyć zbawienia i modlić się o nie. Nie zmienia to jednak faktu, że to nie my jesteśmy sędziami.

Opisując owo zagadnienie Agnieszka Huf na portalu „Gościa Niedzielnego” przypomniała interesujące refleksje błogosławionego kardynała Wyszyńskiego zapisane przy okazji śmierci Bolesława Bieruta. A zauważmy, że Bierut był komunistycznym dyktatorem PRL rządzącym z nadania Stalina i odpowiadającym bezpośrednio oraz pośrednio za cierpienie wielu ludzi, w tym ludzi Kościoła oraz samego prymasa Wyszyńskiego.

W dniu śmierci Bieruta kardynał zapisał, że komunistyczny dyktator przyśnił mu się. We śnie rozmawiali, a potem ich drogi się rozeszły. Kilka godzin po przebudzeniu prymas Wyszyński dowiedział się, że Bierut zmarł.

Dziś odpada ostrze polemiki, gdyż Bolesław Bierut już uwierzył, że Bóg jest i że jest jednak Miłością. Jest więc zdecydowanie po naszej stronie” – zapisał dziś błogosławiony prymas Wyszyński. Ale na tym nie poprzestał. Wymienił bowiem krzywdy wyrządzone Kościołowi przez zmarłego komunistę.

Wspomniał także o karach kościelnych nałożonych na Bieruta. Ekskomunika komunisty ewidentnie bolała Prymasa. Zapisał bowiem: „Ostatecznie, Bolesław Bierut umarł obciążony ekskomuniką kościelną. Nie dlatego że był komunistą, ale dlatego że współdziałał w gwałcie, dokonywanym na osobie kardynała, przy jego deportacji z Warszawy. Dekret Świętej Kongregacji Konsystorialnej z dnia 30. IX. 1953 wyraźnie to stanowi. Mógł sobie nic nie robić z tego dekretu, jak gwałcił tyle praw Kościoła; ale dla mnie ta okoliczność jest wyjątkowo ciężka, że z mego powodu stanęła jeszcze jedna przeszkoda między sprawiedliwym Sędzią a zmarłym”.

W kolejnych akapitach Prymas Tysiąclecia pisze wprost łącząc w swoich refleksach sprawiedliwość i chrześcijańskie miłosierdzie: „Pogwałcone prawo Kościoła wymaga kary. Cześć należna woli Bożej musi być okazana. To muszę uznać i tego chcieć; muszę chcieć sprawiedliwości Boga, który walczy w obronie swoich pomazańców. A jednak pragnąłbym, by ta ostatnia przeszkoda nie istniała. Tym więcej pragnę modlić się o miłosierdzie Boże dla człowieka, który tak bardzo mnie ukrzywdził. Jutro odprawię Mszę świętą za zmarłego; już teraz odpuszczam mojemu winowajcy, ufny, że sprawiedliwy Bóg znajdzie w tym życiu jaśniejsze czyny, które zjednają Boże Miłosierdzie”.

Dalej Prymas wspomina, że wielokrotnie modlił się za Bieruta i nadal będzie to czynił, gdyż „tego wymaga ode mnie moje chrześcijaństwo”.

Widzimy więc wyraźnie, że kard. Wyszyński odrzucał fałsz i nie czynił z Bieruta człowieka krystalicznego tylko dlatego, że zmarł. Winy i zbrodnie jako fakt historyczny pozostały prawdą. Prymas nie stawia się jednak w roli sędziego. Nie wydaje żadnych wyroków o pośmiertnych losach Bieruta. Pragnie natomiast modlić się za komunistę, który go prześladował. Pragnie pomóc jego duszy. Wie też, że wyrok wyda Najlepszy Sędzia – Sędzia Sprawiedliwy i Miłosierny.

Podejście kardynała Wyszyńskiego do śmierci Bieruta wydaje się być dobrym wzorem do naśladowania dla ludzi współczesnych, którym przyszło żyć w momencie śmierci Jerzego Urbana. I podobnie jak Prymas módlmy się za komunistę, który wyrządził wiele zła. Mówmy prawdę o przeszłości i zarazem prośmy Sprawiedliwego Sędziego o Miłosierdzie dla duszy człowieka, który pluł na Kościół.

MWł/Gosc.pl

W wieku 89 lat zmarł Jerzy Urban – główny propagandysta PRL, antyklerykał, zwolennik aborcji i ideologii LGBT

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2022