10 sierpnia 2022
10 grudnia 2021

Meksykański Sąd Najwyższy orzekł o prawie do zmiany daty urodzenia w dokumentach według „tożsamości wiekowej”

(fot. pixabay.com)

Absurd ideologii gender sięga zenitu. W Meksyku będzie możliwa zmiana daty urodzenia w dokumentach państwowych wedle tzw. „tożsamości wiekowej”, czyli tego, na ile lat ktoś się czuje.

Sąd Najwyższy Meksyku (SCJN) potwierdził, że „podstawowe prawo do tożsamości osobistej” obejmuje prawo do zmiany daty urodzenia w dokumentach rządowych.

Sąd Najwyższy Meksyku urzeczywistnił to, czego wielu z nas oczekiwało, a inni mówili, że to niewyobrażalna przesada – napisał na Twitterze Tomas Henriquez, adwokat Alliance Defending Freedom (ADF). 

Orzeczenie zostało wydane 3 grudnia, a upublicznione w tym tygodniu przez Henriqueza. Dotyczy ono właściwej interpretacji Sekcji III Artykułu 1193 Kodeksu Rodzinnego Stanu Sinaloa i tego, czy pozwala on na zmianę daty urodzenia na aktach urodzenia przed ich rejestracją.

Sąd orzekł, że zgodnie z uznaniem przez Konstytucję Meksyku „prawa do tożsamości” jednostek, akt urodzenia powinien odzwierciedlać sposób, w jaki ktoś „stale identyfikował się w swoich działaniach prywatnych i publicznych”, ponieważ tożsamość składa się z czegoś więcej niż tylko z „prawdy biologicznej”.

Henriquez podkreślił, że to zdarzenie jest nieuniknionym efektem ubocznym rozprzestrzeniania się idei, że „tożsamość płciowa jest płynna” i że dezorientacja jednostek co do tego, kim są, powinna być ważniejsza od obiektywnej prawdy biologicznej.

„Logika” stojąca za „tożsamością płciową” jest taka sama jak w przypadku wieku. Aby kontrolować własną biografię, to wola podmiotu determinuje rzeczywistość – stwierdził.

Adwokat ADF zauważył, że państwo powinno zagwarantować pewność prawną. W tym przypadku natomiast zmiana legislacyjna mówi o tym, że rzeczywistością jest to, co podmiot określi jako prawdę. Jedynym kryterium oceny zasadności zmiany w dokumentach jest to, czy nie ma wskazań o wystąpieniu „złej woli”.

Meksyk nie jest w tym pomyśle nowatorski

W 2018 r. holenderski sąd odrzucił propozycję, którą złożył terapeuta (lub life coach) i „polityczny prowokator” Emile Ratelband. Mężczyzna miał wtedy 69 lat i chciał zmienić swoją datę urodzenia, aby uczynić się o dwadzieścia lat młodszym w dokumentach.

Ratelband twierdził, że jego prawdziwy wiek jest niepotrzebną przeszkodą zarówno w życiu zawodowym, jak i w umawianiu się na randki, a w swojej argumentacji wyraźnie przyrównał swój postulat do retoryki „transpłciowej”.

W dzisiejszych czasach, w Europie i w Stanach Zjednoczonych, jesteśmy wolnymi ludźmi. Możemy podejmować własne decyzje, czy chcemy zmienić nazwisko, czy chcemy zmienić płeć. Więc ja chcę zmienić swój wiek. Moje odczucia co do mojego ciała i co do mojego umysłu są takie, że mam około 40 lub 45 lat – argumentował Ratelband.

Wtedy uznana za niedopuszczalną, nawet w postępowej Holandii, prośba mężczyzny, zaledwie trzy lata później staje się obowiązującym prawem w Meksyku. Aż strach zastanawiać się, w jakim kierunku pójdzie rozwój ideologii „tożsamościowej”.

 

AM/LifeSiteNews.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021