11 sierpnia 2022
18 października 2021

Ginekolog-położna kiedyś przeprowadzała aborcje, dzisiaj jest działaczką pro-life

(fot. youtube.com/LiveAction, screenshot, dr Kathi Aultman)

Dr Kathi Aultman, emerytowana ginekolog-położna przyczyniała się do zabijania nienarodzonych dzieci. Dokonała nawet aborcji na swoim własnym dziecku. Droga do jej nawrócenia była długa, jednak teraz kobieta działa na rzecz ochrony życia.

Wywiad dla Catholic News Agency cytuje portal InfoCatólica.

Kathi Aultman jest córką protestanckiego pastora. Wyznaje, że od zawsze, nawet już w dzieciństwie, interesowała ją biologia. W college’u studiowała nauki ścisłe, a potem postanowiła zostać lekarzem.

Jednak realizacja jej marzeń była zagrożone, kiedy w połowie studiów medycznych na Florydzie, odkryła, że jest w ciąży. Była połowa lat 70-tych, a „Roe kontra Wade” właśnie zmusiło całe Stany Zjednoczone do zalegalizowania aborcji na życzenie.

I to jest ta sama stara historia… Myślałam, że… jeżeli zatrzymałabym dziecko, nie mogłabym zostać lekarzem. Bałam się, że koniec końców się rozwiedziemy, bo pobralibyśmy się tylko z obowiązku. Więc zdecydowałam się na aborcję – wspominała Aultman.

Później, kiedy na studiach medycznych nadszedł czas, aby rozpocząć szkolenie aborcyjne, powiedziała, że niektórzy z jej kolegów odmówili udziału, ale ona nie wahała się.

Młoda lekarka uważała, że aborcja jest prawem kobiety, szczególnie po jej własnych doświadczeniach. Nauczyła się przeprowadzać aborcje w pierwszym trymestrze ciąży. Odbyła nawet specjalne szkolenie poza swoim programem, aby nauczyć się, jak wykonywać późne aborcje i aborcje przez  rozczłonkowywanie.

Po uzyskaniu licencji lekarskiej, Aultman zaczęła pracować w klinice aborcyjnej, aby być w stanie opłacić rachunki podczas swojej rezydentury z położnictwa i ginekologii.

Wyznaje, że wtedy nie uznawała dzieci poddawanych aborcji za dzieci – to były dla niej tylko tkanki i organy.

Byłam zafascynowana. Myślałam, że są bardzo interesujące. Uwielbiałam wysyłać części płodu na patologię, żeby móc patrzeć na szkiełka i zobaczyć, jak wygląda tkanka embrionalna. Nie widziałam w nich ludzi – dodała.

Kobiety, które przychodziły do kliniki, w której pracowała Aultman, były proszone o podanie powodu takiej decyzji. Lekarka przyznała, że wszystkie aborcje, które przeprowadzała, były aborcjami „na życzenie”, nie spowodowane żadnymi poważniejszymi powodami, jak zagrożenie życia matki.

Aultman powiedziała, że jedynym momentem, kiedy miała wątpliwości co swojego zajęcia, była praca na oddziale intensywnej terapii dla noworodków. Próbowała tam ratować dzieci, które były w tym samym wieku, co te, które zabijała. Jednak szybko odrzuciła te myśli.

Wspomniała, że na początku praca jej nie przeszkadzała. Zaczęło się to zmieniać po tym, jak po raz pierwszy urodziła dziecko. Powiedziała CNA, że to doświadczenie uświadomiło jej, że aborcje, których dokonywała, dotyczyły dwóch, a nie tylko jednego życia.

Aultman nadal wykonywała aborcje, ale tamta myśl ją niepokoiła. Pewnego dnia podsłuchała, jak pacjentka po aborcji powiedziała przyjaciółce, że nie chce widzieć swojego dziecka, ale że „chce je tylko zabić”.

I zdałam sobie sprawę, no wiesz, jak mogła być tak wrogo nastawiona i zła na to małe dziecko. Nie zrobiło przecież nic złego. To naprawdę mnie dotknęło – wspominała lekarka.

Wkrótce potem przestała dokonywać aborcji, ale Aultman powiedziała, że nadal kierowała pacjentki na aborcje w swojej praktyce położniczej i ginekologicznej. 

Powoli zaczęłam się zastanawiać, czy wszystko, w co wierzyłam, było prawdą – wyznała Aultman.

Ostatecznie punkt zwrotny nastąpił, gdy przeczytała artykuł porównujący aborcję do Holokaustu i, jak powiedziała, zdała sobie sprawę, że sama nie różni się od niemieckich lekarzy, którzy popełniali straszliwe zbrodnie.

Prawdopodobnie zamordowałam więcej ludzi niż Ted Bundy czy inni seryjni mordercy, jeśli się weźmie pod uwagę wszystkie aborcje, których dokonałam – powiedziała.

Aultman dodała, że znalazła przebaczenie i uzdrowienie w Chrystusie za aborcję swojego nienarodzonego dziecka oraz za zabijanie dzieci wielu innych kobiet.

Czułam się jak jedna z tych kobiet, które wierzyły, że kobiety muszą dokonać aborcji, aby odnieść sukces. To było kłamstwo. To nie była prawda. Nadal mogłam pracować w zawodzie, nadal mogłam robić to, co robiłam, tak jak robiło to wiele innych kobiet, z którymi się szkoliłam – podsumowała Aultman.

Obecnie emerytowana już lekarka jest działaczką na rzecz ochrony życia. Dołączyła również do 240 kobiet, które podpisały się pod amicus brief skierowanego do Sądu Najwyższego. Dokument wzywa do położenia kresu „Roe kontra Wade”, tym samym chroniąc nienarodzone dzieci.

Jedną z najwspanialszych rzeczy dla ginekologa-położnika jest spotkanie z dzieckiem, które odbierał przy narodzinach lub z dzieckiem tego dziecka. To taka radość. Ale jest słodko-gorzka, bo myślę o tych wszystkich ludziach, których nigdy nie spotkam, bo ich abortowałam – wyznała nawrócona aborcjonistka.

 

AM/InfoCatólica.com, www1.cbn.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021