16 lipca, 2024
5 grudnia, 2023

Wietnam: „Zastanawiałem się, gdzie są te dzieci”. Tong Phuoc Phuc uratował od aborcji już ponad 100 maluchów

(Tong Phuoc Phuc/ Zrzut ekranu z youtube.com)

Opiekę nad dziećmi porzuconymi przez matki uważa za swoją życiową misję. Zaczynał od troski o ich dusze, zapewniając abortowanym dzieciom godny pochówek. Później postanowił także zatroszczyć się o to, aby kobiety w ciąży i pozostawione dzieci miały miejsce schronienia. „Wujek” Tong w ten sposób uratował już ponad 100 żyć.

Niezwykła historia misji Tong Phuoc Phuc wzięła swój początek z jego osobistego doświadczenia. Gdy ponad 20 lat temu na świat przyszło jego własne dziecko, jego żona po trudnym porodzie musiała nieco dłużej pozostać w szpitalu. Czuwając przy niej, pan Tong zaobserwował, że do jednego ze szpitalnych pokoi wchodzi wiele kobiet w ciąży. Gdy po niedługim czasie wychodziły z pomieszczenia, nie były już brzemienne, ale nigdzie nie było ich dzieci.

Zastanawiałem się, gdzie są dzieciwspomina Tong.Później zrozumiałem, że te kobiety miały właśnie aborcję.

Poruszony tym, co zobaczył, Tong Phuoc Phuc postanowił zrobić coś dla dzieci, którym nie mógł już uratować życia. Nie godził się jednak na to, aby były traktowane jako odpady medyczne i po prostu utylizowane. Poprosił szpital o wydanie mu ciał dzieci, które straciły życie w aborcji, tak aby mógł zapewnić im godny pochówek.

Za własne oszczędności kupił ziemię położoną na zboczu góry Hon Thom w środkowym Wietnamie. Tam urządził cmentarz dla abortowanych dzieci. Obecnie znajduje się tam już ponad 20 000 maleńkich grobów. Każdemu z dzieci pan Tong nadaje także imię, które wypisuje na nagrobku.

Na początku wiele osób było bardzo sceptycznych. Pytali: panie Phuc, jest pan budowniczym, a nagle poszedł pan prosić o zwrot ciał płodów, po co? Mówiłem tylko, że trzeba je pochować, zbudować im grób. Potem pytali, dlaczego to robię. Odpowiadałem, że to moje przeznaczenie, poza tym nic nie zawiniłem. Robię to całym sercem, po cichu – opowiada o swoich działaniach Tong Phuoc Phuc.

Motywacją jest dla niego wiara to, że każde dziecko już od poczęcia obdarzone jest duszą.

Myślę, że płód, nawet jeśli ma tylko kilka dni, to nadal człowiek, dusza. Dlatego buduję i pielęgnuję groby dla moich dzieci. Stopniowo ludzie zrozumieli, że to, co robię, jest humanitarne, a potem niektórzy ofiarowali wózki z piaskiem, niektórzy dali cegły… aby się do mnie przyłączyć.

Sam widok tego niezwykłego miejsca, gdzie w pięknym, spokojnym otoczeniu spoczywają ciała dzieci, przekonuje wiele osób, a zwłaszcza kobiet o tym, jak wielkim złem jest aborcja.

Niestety w Wietnamie jest to ogromny problem. Według szacunków, aborcją kończy się tam 40% ciąż, co daje temu krajowi jeden z najwyższych wskaźników aborcji na świecie. Mimo iż jest oficjalnie nielegalna, wciąż bardzo popularna jest także aborcja selektywna, w której giną dziewczynki. Jest to problem tak powszechny, że  stosunek urodzeń mężczyzn do kobiet wynosi nawet 150 do 100 w niektórych prowincjach i 120 do 100 w stolicy Hanoi.

Jednocześnie w kraju nie ma właściwie miejsc, w których kobiety w ciąży mogłyby uzyskać pomoc. Matki są więc często popychane do zabicia swojego dziecka w wyniku powszechnej biedy czy niesprzyjających warunków życiowych, np. młodego wieku (szacuje się, że ok 70% potajemnych aborcji dotyczy nastolatek).

Również i z tym problemem postanowił zawalczyć Tong Phuoc Phuc.

Do kolejnego kroku na drodze pomocy dzieciom i ich matkom skłoniły go same kobiety, które wiedząc o tym, że troszczy się o pochówek abortowanych dzieci, zaczęły przychodzić do niego i prosić o pomoc. Jedną z nich była Nhung Nguyen, którą spotkał na założonym przez siebie cmentarzu. Kobieta również była w tamtym czasie w ciąży.

Gdybym tu nie przyjechała, też dokonałabym aborcjiopowiada Nguyen.Wujek Phuc przyszedł do mnie, przekonał mnie, abym nie poddawała się aborcji i obiecał pomóc.

Wówczas pan Tong zdecydował, że oprócz grzebania zmarłych dzieci, założy ośrodek opieki, w którym mógłby zająć się dziećmi niechcianymi lub takimi, którym matki nie mogą zapewnić opieki.

Do tej pory Tong Phuoc Phuc przyjął pod swój dach ponad setkę dzieci, które zostały porzucone. Udziela schronienia także matkom, które oczekują na poród. Kobiety, które oddają dzieci pod opiekę pana Tonga, mogą w każdej chwili wrócić po nie, kiedy tylko będą miały warunki, aby się nimi zająć. Wiele z nich utrzymuje także kontakt ze swoimi przebywającymi w sierocińcu dziećmi.

Pomocy w schroniskach prowadzonych przez obecnie już ponadsześćdziesięcioletniego Tong Phuoc Phuc udziela wielu wolontariuszy. Na co dzień zajmują się małymi dziećmi – w placówkach znajdują się bowiem nawet noworodki – a starszym zapewniają edukację i wychowanie.

Włożyłem w to moje serce i duszępodkreśla pan Tong.

Mężczyzna utrzymuje ośrodki opieki z datków ludzi zainteresowanych jego dziełem. Niektórzy ofiarowują mu także pomoc rzeczową albo przyłączają się do niego jako wolontariusze.

Otrzymuję coraz więcej pomocy mówi Tong Phuoc Phuc. Niektórzy ludzie pomagają mi w działaniach, inni przynoszą rzeczy, na przykład ryż i sól. Inni dają pieniądze na edukację i schronienie dla dzieci, abym mógł dalej pracować.

Jednak największą radość przynoszą panu Phuc widoczne owoce jego działań.

W 2004 roku każdego dnia na ten cmentarz zabierano około 30 dzieci w celu ich pochowania. Teraz są dni, kiedy żadne dziecko nie jest zabierane do tego miejsca. Bardzo się z tego cieszę.

AAG/righttolife.org.uk/phatgiao.org.vn/

 

Wietnam: popisowy triumf życia nad antykoncepcją! Dziecko przyszło na świat z wkładką domaciczną w rączce

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023