11 sierpnia 2022
27 marca 2022

The Wall Street Journal: „Zbyt ryzykowne, by brać ślub w wieku 20 lat? Nie, jeśli najpierw unikniesz wspólnego mieszkania”

(fot. unsplash.com/neal-e-johnson, zdjęcie ilustracyjne)

Jedna z największych amerykańskich gazet, podejmujących najczęściej tematykę gospodarczą, opublikowała artykuł, w którym cytowane są interesujące badania.

Wnioski, do których dochodzą socjolog i ekonomista w artykule opublikowanym na łamach The Wall Street Journal, dla katolików mogą być oczywiste, jednak w dzisiejszym świecie sprawy najbardziej oczywiste wcale już takie nie są.

Badania pokazują, że zawieranie małżeństw w młodym wieku, bez wcześniejszego wspólnego zamieszkiwania z partnerem, powoduje jedne z najniższych wskaźników rozwodów – czytamy w artykule autorstwa Brada Wilcoxa i Lymana Stone.

Im później, tym lepiej?

Zwłaszcza wykształcone kobiety zmagają się z konfliktem pomiędzy naturalną chęcią założenia rodziny, a ambicjami zawodowymi, mocno promowanymi przez mainstreamowe media jako jedyne źródło kobiecego spełnienia. 

Konwencjonalna mądrość głosi, że powinny one rozpocząć karierę zawodową w wieku 20 lat, a z zamążpójściem poczekać do trzydziestki lub później. Wtedy będą mogły stać się niezależnymi dorosłymi, zanim znajdą i połączą się w pary z równie udanym partnerem. Taka strategia ma również zwiększyć szanse na trwały związek, ponieważ zgodnie z konwencjonalną mądrością wczesne małżeństwo zwiększa ryzyko rozwodu – czytamy.

Autorzy wspominają o powszechnie panującym przekonaniu, że im człowiek jest starszy, tym będzie dojrzalszy zarówno do dokonania dobrego wyboru, jak i do bycia dobrym małżonkiem.

A USA mediana wieku zawierania pierwszego małżeństwa przez amerykańskie kobiety wynosi obecnie prawie 29 lat (w przypadku mężczyzn jest to 30 lat) – a wśród osób z wykształceniem wyższym jest ona jeszcze wyższa.

Socjolog Nicholas Wolfinger z University of Utah stwierdził, że kobiety, które wyszły za mąż „zbyt wcześnie” (ok. 25 r.ż. lub wcześniej), częściej się rozwodziły niż ich rówieśniczki, które wyszły za mąż blisko 30. roku życia.

„Interesujący wyjątek”

Wilcox i Stone twierdzą, że odkryli, że istnieje „ interesujący wyjątek” od tezy, że czekanie do trzydziestki jest najlepszym rozwiązaniem.

Autorzy wzięli pod uwagę raporty dotyczące ponad 50 tys. małżeństw i rozwodów z Krajowego Badania Rozwoju Rodziny (National Survey of Family Growth – NFSG).

(…) istnieje grupa kobiet, dla których małżeństwo przed 30 rokiem życia nie jest ryzykowne: kobiety, które wyszły za mąż bez wcześniejszego wspólnego zamieszkiwania. W rzeczywistości kobiety, które wyszły za mąż między 22 a 30 rokiem życia, nie mieszkając wcześniej razem [z chłopakiem], miały jedne z najniższych wskaźników rozwodów w NSFG – napisali. 

Natomiast w przypadku ok. 70% badanych kobiet, które przed ślubem mieszkały z jednym lub kilkoma partnerami, czekanie z zamążpójściem do około 30. roku życia wiązało się z niższym ryzykiem rozwodu.

„Co tu się dzieje?”

Autorzy artykułu w The Wall Street Journal zauważają, że co prawda, im człowiek jest starszy, tym jest bardziej dojrzały, ale zwlekanie ze ślubem ma też liczne minusy.

Często oznacza gromadzenie bagażu związanego ze związkami – w tym listy byłych konkubentów – który może zaważyć na losach małżeństwa, gdy już się je zawrze. Kobiety, które wychodzą za mąż bezpośrednio w wieku 20 lat, mają większe szanse uniknąć zbierania tego bagażu w drodze do ołtarza. (Podobnie jest z mężczyznami) – zauważyli. 

Wniosek, że wspólne mieszkanie przed ślubem nie jest korzystne dla trwałości małżeństwa, jest poglądem raczej niepopularnym w dzisiejszych czasach. 

Wielu młodych ludzi uważa, że jest to wręcz warunek konieczny, aby partnera poznać i „sprawdzić” przed podjęciem zobowiązania na długie lata, a może i całe życie. 

Jednak rosnąca liczba badań wskazuje, że Amerykanie, którzy mieszkają razem przed ślubem, mają mniejsze szanse na szczęśliwe małżeństwo i częściej lądują w sądzie rozwodowym – podkreślili autorzy tekstu.

Liczne badania wskazują na to samo

Wilcox i Stone, po przeanalizowaniu historii małżeńskich tysięcy kobiet w USA, doszli do wniosku, że „kobiety, które mieszkały z partnerem przed ślubem, były o 15% bardziej narażone na rozwód”.

Co więcej, badania przeprowadzone w Stanford wskazują, że ryzyko to jest szczególnie wysokie w przypadku kobiet, które mieszkały z kimś innym niż ich przyszły mąż. Były one ponad dwa razy bardziej narażone na skierowanie sprawy do sądu rozwodowego – dodano.

Następnie socjolog i ekonomista cytują psycholog Galenę Rhoades z Uniwersytetu w Denver.

Na ogół uważamy, że większe doświadczenie jest lepsze… Jednak w przypadku związków okazuje się, że jest dokładnie odwrotnie. Większe doświadczenie wiąże się z mniejszym szczęściem w późniejszym małżeństwie – zauważyła psycholog. 

Jednym z powodów – jak sugeruje autorka badań – jest to, że wcześniejsze wspólne mieszkanie może dać mężom i żonom doświadczenie w zrywaniu poważnych, stałych związków, co sprawia, że są bardziej skłonni do wycofania się, gdy sytuacja staje się trudna.

Zdaniem prof. Rhoades historia poprzednich związków, w których para razem mieszkała, „może również sprawić, że będą oni krytycznie porównywać swojego współmałżonka z poprzednimi partnerami w sposób, który sprawi, że zdyskredytują swojego męża lub żonę. (…) Utrzymywanie w pamięci takich krytycznych porównań po ślubie może być destrukcyjne”.

A co na to młodzi ludzie?

W artykule przytoczono historię świeżo upieczonych małżonków, Joey’a i Samanthy Paris z Dallas, którzy „poznali się w Nowym Jorku i zaskoczyli swoich rówieśników, biorąc ślub w wieku 24 lat, nie mieszkając wcześniej razem”.

Chłopak uważa, że konkubinat często sprawiał, że jego koledzy byli bardziej zniechęceni do swoich związków po ślubie.

Myślę, że część powabu małżeństwa straciła swój blask, ponieważ w ich oczach wszystkie korzyści z małżeństwa można uzyskać poza nim – powiedział.

Jeden z nich miał stwierdzić po ślubie, że wcale dużo się nie zmieniło i „nie rozumiem, o co tyle szumu wokół małżeństwa”.

Natomiast Joey i Samantha mieli zupełnie inne doświadczenia.

Byłam zaskoczona pięknem rzeczy prozaicznych – takich jak wspólne gotowanie, pranie, dekorowanie wnętrz na Boże Narodzenie – nie mówiąc już o wspólnym spędzaniu nocy – powiedziała dziewczyna.

Wilcox i Stone napisali, że nie wiedzą dokładnie, jaka jest przyczyna tego, że młode kobiety, które wychodzą za mąż w wieku dwudziestu paru lat bez wcześniejszego wspólnego zamieszkiwania, mają stosunkowo niski wskaźnik rozwodów. 

Pewne jest natomiast jedno: Jeśli jesteś młodą kobietą, która myśli o zamążpójściu, ale obawia się rozwodu, nasze badania sugerują, że nie musisz czekać do trzydziestki – pod warunkiem, że znajdziesz dobrego partnera i nie zamieszkasz z nikim do czasu ślubu – podkreślili.

 

Dr Brad Wilcox jest dyrektorem National Marriage Project na Uniwersytecie Wirginii i starszym współpracownikiem Instytutu Studiów nad Rodziną.

Lyman Stone jest pracownikiem naukowym Instytutu Studiów nad Rodziną i dyrektorem ds. informacji w firmie Demographic Intelligence zajmującej się badaniami populacyjnymi.

 

AM/WSJ.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021