16 lipca, 2024
27 sierpnia, 2022

„Rozmowy z dziećmi były dla nas swoistą terapią”. Historia małego Henia i jego rodziny

(fot. unsplash/Janko Ferli)

Chłopiec miał rzadką wadę, którą zdiagnozowano, kiedy miał 15 tygodni. Rodzice i lekarze podjęli wszelkie wysiłki, aby uratować dziecko, jednak Henio odszedł. W tym trudnym czasie wparciem dla Weroniki i jej męża były dzieci, rodzina i przyjaciele. „Rozmowy z dziećmi były dla nas swoistą terapią. Miałam ogromne poczucie pustki. Dziewięć miesięcy nosisz dziecko pod sercem, a potem go nie ma, zostają puste ręce” – wyznała Weronika.

W 15. tygodniu ciąży okazało się, że trzecie dziecko Weroniki ma rzadką wadę – przepuklinę przeponową. Kobieta zaczęła się przygotowywać na każdą ewentualność, ale też jak najwięcej dowiedzieć się o chorobie synka i o możliwości ratowania jego życia. Lekarze, co prawda, nie dawali rodzicom wielu nadziei. 

Weronika podczas ciąży czytała fora internetowe, na których kobiety dzieliły się swoim bólem po stracie dziecka. Wiele z nich nie miało okazji albo nie chciało widzieć małego ciałka. Potem miały traumę i żal do siebie, że nie mogły choć raz go przytulić – wspomniała w świadectwie opublikowanym w „Tak Rodzinie”. 

Pojawiły się możliwości terapii w Niemczech, jednak były one bardzo inwazyjne i ryzykowne dla życia dziecka. Weronika w rozmowie z magazynem wspomina, że nie żałują decyzji o rezygnacji z terapii, by nie zaszkodzić synkowi. Weronika i jej mąż trafili na dobrych i wspierających lekarzy, nigdy nie usłyszeli, że ich decyzja jest nieodpowiedzialna, bez sensu i że powinni zgodzić się na „wcześniejsze zakończenie ciąży”.

Umówiliśmy się z lekarzami, że jak będzie bardzo źle, to od razu nas zawołają. Chcieliśmy ochrzcić synka i zdążyć go chociaż dotknąć. Przybiegli bardzo szybko. Przewieźli mnie na wózku na oddział noworodkowy. Zobaczyliśmy lekarzy pochylających się nad naszym dzieckiem, wykonywali jakieś procedury bez nadziei, że się uda. Powiedzieliśmy, żeby mu dali spokój, żeby spokojnie umarł – wspomina ten trudny czas kobieta.

Odejście Henia było dla rodziców bolesnym doświadczeniem, przyniosło pustkę, ale i świadomość, że nie zawiedli, starali się ratować życie dziecka, a przede wszystkim pozwolili synkowi przyjść na świat. Ukojenie w tych trudnych chwilach niosły pozostałe dzieci Weroniki i jej męża, które dopytywały o brata.

 „Co mu się stało, gdzie teraz jest, jak teraz wygląda?”.  Najwięcej pytań zadawała córeczka. Kiedyś powiedziała: „A ja mam taki pomysł, że weźmiemy drabinę i ją przystawimy do nieba, i wejdziemy tam, i weźmiemy Henryczka do nas, przecież tu wszystko dla niego mamy”. Rozmowy z dziećmi były dla nas swoistą terapią – przyznała Weronika.

Jak powiedziała, przeżywali żałobę po stracie dziecka i z czasem ona minęła. Niebawem na świat przyszło też kolejne dziecko.

Nie wiem, jak byśmy to wszystko przetrwali, gdyby nie wsparcie, również duchowe, naszej rodziny i przyjaciół – podkreśliła Weronika.

AG/TakRodzinie.pl

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023