21 kwietnia, 2024
31 stycznia, 2023

Rodzice, ta „zabawka” niszczy ciało i umysł dziecka!

(Fot. Pixabay, zdjęcie ilustracyjne)

Dziecko siedzące w wózku wpatrzone w telefon. Dziecko, które trzymając książkę próbuje rączką przesunąć obrazki. Świat mediów cyfrowych mocno zdominował ten realny. Specjaliści ostrzegają, że to zagrożenie nie pozostaje bez wpływu na zdrowie i życie dziecka.

Czas spędzany przez młodzież i coraz młodsze dzieci w sieci rośnie z roku na rok. Raport „Nastolatki 3.0” opublikowany przez Państwowy Instytut Badawczy NASK, wskazuje, że polski nastolatek wpatrywał się w 2020 r. w ekran komputera lub smartfona ok. 12 godzin na dobę.  Częściowo było to spowodowane zdalnym nauczaniem, które trwało ponad 7 godzin dziennie.

Świat, który wciąga coraz młodszych

Niepokojący jest fakt, że co trzeci nastolatek (33,6 proc.) przejawia symptomy tzw. problematycznego użytkowania internetu. Niestety, większość rodziców nie ma świadomości, ile czasu ich dziecko spędza w wirtualnym świecie. Jak pokazują badania, u nastolatków jest to średnio 4 godz. i 50 minut, a w dni wolne od szkoły ten czas wydłuża się do 6 godz. i 10 minut. Co dziesiąte dziecko jest aktywne w sieci ponad 8 godzin dziennie, a co szóste korzysta z internetu po godzinie 22.00, czyli kosztem swojego snu.

Trzeba też zauważyć, że z roku na rok coraz młodsze dzieci zaczynają korzystać z urządzeń mobilnych. Już nawet kilkunastomiesięczne dziecko może być wciągnięte przez nęcący świat wirtualny.

A jak stwierdzają psycholodzy, dawanie dziecku smartfona na bardzo wczesnym etapie jego rozwoju, to skrajna nieodpowiedzialność, wynikająca zwykle z wygodnictwa. Roczne czy dwuletnie dziecko potrzebuje poznawać świat, ale bez użycia urządzeń mobilnych, lecz z zaangażowaniem wszystkich zmysłów. Dzięki temu może rozwijać się prawidłowo.

Na tym najwcześniejszym etapie, powiedzmy do drugiego roku życia, dynamicznie rozwija się mózg, zmysł równowagi, węchu, słuchu, wzroku, wreszcie mowa, emocje, mała motoryka. Jeśli damy tak małemu dziecku smartfona do ręki, to jak zachęcimy go do odbierania naturalnych bodźców i nauki, interakcji z otaczającym go światem? A to stamtąd powinien czerpać doświadczenie – wyjaśnia psycholog dziecięcy Maciej Frasunkiewicz z Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Wirtualne substytuty tych doświadczeń mocno przekreślają szansę na prawidłowy rozwój dziecka. I choć ta droga wydaje się atrakcyjniejsza, to poczucie zaangażowania dziecka jest jednak złudne.

Faktycznie na nic nie ma ono wpływu, niczego prawdziwego nie doświadcza. Jego sprawczość jest bardzo ograniczona. I tego też się niestety uczy – podkreśla ekspert.

Dziecko, które dostaje urządzenie od rodzica, który chce je uspokoić czy czymś zająć kształtuje w sobie pewien zgubny nawyk. Umacnia się w przekonaniu, że lekarstwem na nudę jest smartfon. Takie przyzwyczajenie szybko może stać się poważnym zaburzeniem behawioralnym. Nuda staje się czymś bardzo niepożądanym, czego natychmiast trzeba się pozbyć. Tak ja u osoby uzależnionej którą pozbawiono substancji psychoaktywnej, pojawiają się objawy takie jak napięcie, rozdrażnienie, płacz, złość, wycofanie. Nie będzie to źródłem inspirujących i kreatywnych działań.

Specjaliści przekonują, że do drugiego roku życia dziecko powinno zbierać doświadczenia w sposób tradycyjny, przy wsparciu dorosłego, a nie urządzenia mobilnego.

Realne czy wirtualne?

Budowania więzi, tak ważnego na tym etapie życia dziecka, nie można zastąpić bliskością świata wirtualnego.

Korzystanie ze smartfonów ma ogromny wpływ na sposób komunikacji dzieci i młodzieży. Większość z nich nie dzwoni już do sienie, ale pisze czy nagrywa wiadomości. Relacje społeczne stają się coraz bardziej płytkie i powierzchowne. Młodzi tracą zdolność nazywania emocji, bo wystarczy wysłać emotikonkę.

Pisanie uniemożliwia dobre rozpoznanie stanu emocjonalnego drugiej osoby. To sprawia, że nie potrafimy też właściwie reagować a nasze relacje stają się coraz uboższe.

Dzieci mają niestety coraz większy problem z interakcjami, wyrażaniem tego, co czują. Ten trening społeczny, który przechodziło normalnie wielu z nas w dzieciństwie, znika. To on jest podstawą, by nabywać kompetencje społeczne, rozwijać się emocjonalnie. Mieć wgląd w to, co się faktycznie czuje. Przeżywanie emocji, dzielenie się nimi, zarażanie nimi wpisane jest w człowieczeństwo – wskazuje psycholog.

Coraz więcej młodych rezygnuje z relacji w świecie realnym na rzecz tego wirtualnego, w którym czują się bezpiecznie.

A brak prawdziwych więzi, które naturalnie często wymagają pracy, być może bywają trudne, rodzi z kolei coraz większy lęk i wycofanie. Człowiek zaczyna się bać innych. Tego, co może usłyszeć. Nawet niewielka krytyka potrafi wbić go w ziemię – wyjaśnia psycholog.

Ryzyko dla wzroku

Nie można też bagatelizować wpływu rozświetlonych ekranów i szybko zmieniających się obrazów na nie w pełni jeszcze ukształtowany narządu wzroku dziecka. Praca oka z bliska powoduje zwłaszcza napięcie akomodacyjne.

Oko, żeby widziało ostro z bliska musi skurczyć mięsień rzęskowy, który otacza soczewkę. To napięcie umożliwia zmianę jej kształtu i w wyniku tego – ostre widzenie z bliska. Jeżeli mały pacjent wpatruje się na przykład w telefon komórkowy, to mięsień rzęskowy cały czas jest napięty. To zwiększa ryzyko powstania tzw. przewlekłego skurczu akomodacyjnego, a to sprzyja powstawaniu krótkowzroczności – wskazuje dr hab. n. med. Wojciech Hautz, kierownik Kliniki Okulistyki w Instytucie – „Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie.

„Siedzenie” w telefonie, który jest narzędziem komunikacji, źródłem wiedzy i informacji powoduje także szybsze zmęczenie oczu.

Dzieci, które mają choćby niewielką wadę wzroku, możliwą do pokonania, z powodu dłuższego skupienia na bliskiej, mają utrudnioną walkę z takim defektem.

Dziecko, które ma astygmatyzm lub nieznaczną nadwzroczność o wartości na przykład 1,5 dioptrii potrafi pokonać te wady poprzez napięcie mięśni oka. Jednak przy nieskorygowanej wadzie, gdy jego wzrok koncentruje się głównie na pracy z bliska, mięsień rzęskowy stale jest napięty i nie może pokonać wady. To stwarza dolegliwości np. ból głowy, bóle oczu, obraz przestaje być wyraźny. Dziecko wtedy niechętnie podejmuje pracę z bliska – zaznacza w rozmowie z Serwisem Zdrowie dr Hautz.

Specjalista zaleca, aby dzieci pracowały nad rozluźnianiem mięśni oczu, np. przenosząc wzrok znad urządzeń mobilnych, aby popatrzeć przez jakiś czas w dal. Konieczne są przerwy w pracy z podręcznikiem, zeszytem lub w przeglądaniu treści w tablecie czy smartfonie (15 minut przerwy po godzinie pracy wzroku skupionego na bliży). Najlepszym rozwiązaniem jest spacer, ale bez żadnego urządzenia mobilnego w kieszeni. Specjalista odradza także korzystanie z elektroniki w ciemności, z uwagi na zbyt duży kontrast. Jest to bardzo forsujące dla oka.

Nie tylko smartfonowa szyja

Młody człowiek, który siedzi w bezruchu z pochyloną do przodu głową, narażony jest także na dodatkowe obciążenie szyjnego odcinka kręgosłupa. Schorzenie posiada już nawet adekwatną nazwę – smartfonowa szyja. Notoryczne pochylanie głowy nad telefonem grozi nie tylko urazem kończyn, ale także napięciowymi zespołami bólowymi szyi i głowy, rozwojem dyskopatii oraz zwyrodnieniem stawów kręgosłupa.

Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że pochylanie głowy do kąta 60 stopni, daje przeciążenia w odcinku szyjnym wynoszące 27-30 kg. Głowa dorosłego waży około 5 kg i im większe jej pochylenie, tym większe przeciążenie powstaje w kręgosłupie – zwraca uwagę Michał Kłosek, fizjoterapeuta, członek Krajowej Rady Fizjoterapeutów i Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska

Ponadto u dzieci, które przyklejone są do ekranów urządzeń elektronicznych, zmienia się także percepcja własnego ciała. A odczuwanie własnego ciała jest pewnym zmysłem wymagającym intensywnych bodźców. Dzięki temu możemy osiągnąć taki stopień rozwoju, który zapewnia prawidłową percepcję ciała i otoczenia.

W stawach naszego ciała znajdują się receptory czucia głębokiego, które odpowiadają za zbieranie informacji z całego aparatu ruchu. To one informują nas jak ułożone jest nasze ciało. Ten zmysł można jednak osłabić. Związane jest to z nieodpowiednią albo po prostu z niewystarczającą stymulacją. Obserwuję, że coraz młodsze dzieci zaczynają mieć coraz gorszą relację z własnym ciałem, coraz gorzej je czują i nim zarządzają – wskazuje ekspert.

Zalecenia specjalistów powinny stać się mądrą inspiracją dla rodziców, których rozwaga i konsekwencja może pomóc uratować dzieci i młodzież przed niebezpiecznie postępującą wirtualizacją życia. 

MZ/pap-mediaroom.pl

Fatalny wpływ smartfonów na dzieci. B. Białecka: Nie dawajmy ich przed 13. rokiem życia!

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023