24 października 2021
2 września 2021

Presja jest najczęstszą przyczyną aborcji. Aż 64 proc. kobiet przyznaje, że były przymuszone do odebrania życia własnemu dziecku

(fot. pixabay.com, zdjęcie ilustracyjne)

Z analiz przeprowadzonych przez różne instytuty wynika, że zdecydowania większość kobiet przyznaje się, że wywierano na nie presję abortowania własnego dziecka. Naciski na kobiety pojawiają się zarówno ze strony bliskich, jak również ze strony personelu medycznego, szczególnie kiedy u dziecka zdiagnozuje się wady rozwojowe.

Analizy opublikowane w Journal of American Physicians and Surgeons wykazały, że prawie 74 proc. kobiet, które, będąc w ciąży, zwróciły się do poradni spotkały się z presją, by usunąć ciążę.

Natomiast badania przeprowadzone przez Instytut Elliota wykazało, że 64 proc. kobiet, które dokonały aborcji przyznały, że abortowały dziecko pod presją.

O podobnych naciskach coraz częściej mówią same kobiety w świadectwach, które można obejrzeć lub przeczytać w mediach. Są to fakty, które są wbrew propagandzie zwolenników aborcji, którzy wciąż powtarzają, że jest ona wyborem kobiet.

Byłam w sali tortur, tylko że cela więzienna była moim domem, a wrogim żołnierzem był mój własny ojciec

O szantażu emocjonalnym mówi chociażby 15-letnia Layla. Dziewczyna była maltretowana fizycznie i psychicznie przez matkę, a ojciec ignorował sposób, w jaki traktowana była córka. Kiedy Layla dowiedziała się, że jest w ciąży, ona sama i jej chłopak chcieli zatrzymać dziecko, ale rodzice zmusili ją do aborcji.

Byłam zbulwersowana, jak mogłam przerwać ciążę dziecka, którego tak bardzo pragnęłam? Które już kochałam – mówi dziewczyna.

Agresja słowna, bicie i żądanie poddania się aborcji spotkały ją już nie tylko ze strony matki, ale i ojca.

Mój ojciec nie odpuszczał, dzień w dzień. Byłam w sali tortur, tylko że cela więzienna była moim domem, a wrogim żołnierzem był mój własny ojciec – wspomina Layla. 

W końcu młoda kobieta pozwoliła rodzicom zabrać ją do kliniki aborcyjnej Planned Parenthood. Zwykle kobietom w ciąży nie pokazuje się zdjęć ultrasonograficznych, tym razem jednak pracownica ośrodka aborcyjnego pokazała je Layli.

Jak tylko zobaczyłam małe dziecko z bijącym sercem, nie miałam sił. Zaczęłam się gwałtownie trząść, gorące łzy spływały mi po twarzy. W środku krzyczałam. Nie mogę tego zrobić! Nie chcę tego robić! – wspomina Layla.

Młoda kobieta opowiada, że pracownik ośrodka zabrał ją z powrotem do rodziców i powiedział im, że „nie jest gotowa” na aborcję. Jej ojciec był wówczas bardzo zdenerwowany.

Całą drogę do domu byłam obrzucana wyzwiskami i wyśmiewana… Jeśli w pierwszym tygodniu presja była już duża, to w kolejnym podwoiła się – powiedziała.

Ojciec Layli ostatecznie zaszantażował córkę mówiąc, że jeśli ona nie podda się aborcji, to on popełni samobójstwo. Matka z kolei zastraszała ją rozwodem z ojcem, jeśli Layla nie podda się aborcji.

Młoda matka była rozbita wewnętrznie. Umówiono ją również na spotkanie w poradni i jak wspomina, doradca powiedział mi, że to wcale nie jest dziecko, a raczej mały „obcy”. Powiedziano, że to w porządku – że tak właśnie postępują dziewczyny w mojej sytuacji”.

Layla opisała aborcję jako „szybką, ale bolesną”.

Nie podano mi żadnych środków uspokajających ani znieczulających. Pielęgniarka trzymała mnie za rękę, ale lekarz nie spojrzał na mnie ani nie odezwał się słowem. Najgorszy ze wszystkiego był przerażający dźwięk zasysania przez narzędzia aborcyjne… To będzie mnie prześladować przez bardzo długi czas– wspomina.

Dziewczyna cierpiała z powodu bólu emocjonalnego i traumy przez wiele lat po aborcji. Była pogrążona w żalu i bólu. Ojcu dziecka, Layla powiedziała, że poroniła. W końcu, wiele lat później, odnalazła pokój wewnętrzny dzięki wierze.

AG/opoka.news

 

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Możesz już teraz wesprzeć działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021