24 października 2021
23 września 2021

Ks. Dominik Chmielewski: „Odcinając się od Tego, który jest Miłością nie będziemy umieli kochać”

(fot. Youtube.com/ks. Dominik Chmielewski, Msza św. w Bazylice św. Krzyża w Warszawie)

Musimy mieć świadomość, że wchodząc w małżeństwo, które jest na wzór jedności w Trójcy Świętej, potrzebujemy Trójcy Świętej, aby tę jedność małżeńską w sposób potężny pielęgnować każdego dnia” – mówił ks. Dominik Chmielewski SDB do rodzin i uczestników Narodowego Marszu dla Życia i Rodziny, którzy w niedzielę zgromadzili się na Mszy św. w Bazylice św. Krzyża w Warszawie. 

Ks. Dominik Chmielewski, ceniony kapłan i rekolekcjonista, w homilii Mszy św. mówił o potrzebie ponownego doświadczenia przez człowieka, przez rodziny miłości Boga Ojca, który jest Ojcem Wszechmogącym.

W świecie, w którym ludzi dotyka smutek i samotność, potrzeba prawdziwej, wewnętrznej i głębokiej radości, która jest emanacją pokoju Bożego i wypływa ze świadomości bycia kochanym przez Boga.

Rekolekcjonista podkreślił znaczenie korzystania z sakramentów, przede wszystkim codziennej Eucharystii, która umacnia i wbrew ludzkiej logice potrafi ocalić rodzinę i małżeństwo.

Nie mam wątpliwości, że czasy, w których żyjemy i które nadchodzą, będą wymagały od nas niesamowitego przylgnięcia do Boga, który jest naszym Abba (…), do Boga, który wzniesie nas na zupełnie nowy poziom bezpieczeństwa, ponieważ dzisiaj mnóstwo ludzi żyje w lękach. I nie ma się co dziwić. Rzeczywistość, która nas otacza jest pełna niepokoju i lęku. To co dzisiaj się dzieje może generować w naszych sercach wielki strach o to, co się zdarzy – mówił w homilii.

Kapłan przypomniał słowa wizjonerki s. Łucji z Fatimy, która, powołując się na przesłanie Matki Bożej, przypominała, że ostateczna walka z szatanem stoczy się o małżeństwa i rodzinę.

Dzisiaj wystarczy rozejrzeć się wokół, aby doświadczyć tego, że w Polsce mamy plagę rozwodów. Rozwód jest tak traumatyczny, że dzieci – to mówią psychologowie zajmujący się traumą rozwodową u dzieci – że statystki wskazują, iż ponad 80 proc. dzieci nie jest w stanie założyć trwałych związków małżeńskich. Mają taką traumę z powodu rozwodu swoich rodziców. Rozwód jest czymś katastrofalnym, destrukcyjnym w miłości – mówił ks. Chmielewski opisując rzeczywistość społeczną w naszym kraju .

Musimy mieć tę świadomość, że kiedy wchodzimy w małżeństwo, które jest na wzór jedności w Trójcy Świętej, potrzebujemy Trójcy Świętej, aby tę jedność małżeńską w sposób potężny pielęgnować każdego dnia – podkreślał. 

Duszpasterz odwołał się do doświadczenia swojej posługi i zauważył, że 90 proc. wiadomości mailowych, jakie otrzymuje, to prośba po pomoc z powodu zagrożenia rozpadem małżeństwa, a bardzo wiele osób, które, choć chciałyby ratować swoje małżeństwo, obawiają się wysiłku, który trzeba podjąć, aby zawalczyć o ocalenie rodziny.

Wierzę w cuda, bo rzeczywiście doświadczam niesamowitych rzeczy. Doświadczam takich sytuacji, w których czasem Bóg w jednej chwili przemienia serca małżonków, ale w 90 proc. jest to wejście na drogę nawrócenia, która będzie nawracaniem się w miłości do żony, do męża do końca życia zgodnie z przysięgą małżeńską – mówił ks. Chmielewski, wskazując, że większość małżeństw w kryzysie lub rozwiedzionych, która szuka pomocy, nie zawsze chce pozwolić sobie pomóc. Często szukają łatwych rozwiązań i nie są zdeterminowani, by podjąć wyrzeczenia, często wieloletnie w celu ratowania swojego małżeństwa.

„Największa miłość zawsze jest związana z ofiarą”. Choć po ludzku dla małżonków nie było nadziei, po wielu trudach i walce, także duchowej, rozpoczęli wspólnie życie

Ksiądz Dominik Chmielewski w homilii opowiedział dwie niezwykłe i wzruszające historie miłości – jedną – trudną, ponieważ poranioną przez małżonków i ich odejście od Boga, drugą  – doświadczoną przez okrutną rzeczywistość wojny. Każda z nich dzięki determinacji, wytrwałości, wierze i modlitwie jednego z małżonków znalazła swój piękny dalszy ciąg.

To już jest duży plus, że ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że zniszczył miłość małżeńską, że tysiące innych rzeczy były ważniejsze niż budowanie pasji miłości do żony – mówił ks. Chmielewski o mężczyźnie z kilkunastoletnim stażem małżeńskim, który po wielu kłótniach rozstał się ze swoją żoną i prosił go o pomoc.

Czy jesteś w stanie zerwać relacje z innymi kobietami, ponieważ Bóg był świadkiem, jak przysięgałeś tej jednej, jedynej kobiecie, że ona będzie jedyną miłością twojego serca? (…) Czy jesteś gotowy na to, by zdobywać jej serce, bez względu na to, czy ona odpowie na Twoje zdobywanie jej serca, czy też nie, do końca swojego życia, każdego dnia? Powiedział mi: księże, to jest prawie niemożliwe. Skąd mam brać siłę, aby to robić…? Poprosiłem go o trzeci punkt: codzienną Eucharystię. Odpowiedział: Księże, generalnie nie chodzę do kościoła. To czas zacząć!  – mówił ks. Chmielewski o mężczyźnie.

Ten mężczyzna każdego dnia przez dwa lata uczestniczył we Mszy św. i adoracji, okazywał swojej żonie, która nie chciała utrzymywać z mężem żadnych relacji, dowody pamięci i miłości, mimo zwątpienia, którego czasem doświadczał, mimo pokus, by zrezygnować i założyć drugą rodzinę, wciąż walczył o swoje małżeństwo.

Kapłan pytał retorycznie czy współczesny kryzys małżonków nie jest związany z tym, że tak wiele osób zdystansowało się od Eucharystii, od źródła miłości?

Skąd mają mieć siłę, aby kochać, skąd mają mieć siłę? W imię miłości bliźniego zrezygnowałem z tego, który jest miłością? Skąd mam mieć siłę, aby kochać – pytał kapłan, nawiązując do ograniczeń związanych z Covid-19, w czasie których, jak wskazują statystyki, w wielu rodzinach wzrosła przemoc.

Ks. Dominik Chmielewski opowiedział zgromadzonym na Mszy św. uczestnikom Marszu także o wyjątkowej miłości młodych małżonków z Francji, których szczęśliwe życie przerywa wybuch I wojny światowej. Wiadomość o cierpieniu jej męża, a potem o jego śmierci nie zniszczyła jednak nadziei żony na powrót męża.

Gaston wyrusza na front, a jego żona z dwojgiem dzieci postanawia codziennie być na Eucharystii, by modlić się o swojego męża, by ufać całym sercem, że on wróci, że Bóg go ochroni i składając ofiarę z czasu, aby być na Eucharystii – opowiadał ks. Chmielewski opisując, jak wyglądała ich rozłąka, życie żony w domu z dziećmi oraz jej męża na froncie.

Kobieta wiedząc, że jej mąż musi znosić dokuczliwy chłód zimy, postanawia towarzyszyć mu swoimi wyrzeczeniami w domu i spać na podłodze w nieogrzewanym pokoju. Po krótkim czasie do matki dołączają i dzieci zmartwione o los swojego taty.

Tylko Bóg widzi ofiarę. Nikt inny. (…) Kiedy wszystko po ludzku jest już stracone, kiedy wydaje się, że trzeba już odpuścić, kiedy wydaje się, że Bóg nie wysłuchał tej prośby, może plany Boże były zupełnie inne. Jestem o tym przekonany, kochani, że kiedy do modlitwy, która jest wyznawaniem miłości, dodajemy ofiarę, to upodabniamy się do Jego Syna Jezusa Chrystusa. I On patrząc na nasza modlitwę i na naszą ofiarę z miłości widzi w nas swojego Syna. I tak jak Synowi niczego nie odmówił, tak też nie odmówi niczego i nam– podkreślał ks. Chmielewski na zakończenie homilii.

 

Całość homilii ks. Dominika Chmielewskiego podczas Mszy św. kończącej Narodowy Marsz Życia i Rodziny można obejrzeć tutaj:

 

AG/Marsz.info

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Możesz już teraz wesprzeć działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2021