23 lipca, 2024
18 sierpnia, 2023

„Jeżeli lekarz przepisuje kobiecie w ciąży i w depresji zabicie jej dziecka, to powinien mieć odebrane prawo wykonywania zawodu”

(fot. pixabayc.om, girl-4566073_1280.jpg, zdjęcie ilustracyjne)

„W swojej praktyce nigdy nie spotkałam się z sytuacją, żeby aborcja mogła być lekiem na poprawę stanu psychicznego, np. na depresję, zaburzenia lękowe” – mówi lekarz psychiatra. Często przesłanką do przeprowadzenia aborcji staje się „zagrożenie zdrowia psychicznego kobiety”.

Aborcja – zabicie dziecka, które już żyje i rozwija się pod sercem matki, nigdy nie jest „lekiem” na zły stan psychiczny kobiety. Wręcz przeciwnie. Coraz więcej kobiet otwarcie mówi o traumie psychicznej, problemach zdrowia psychicznego, jakie wiążą się z pozbawieniem życia własnego dziecka.

Jestem przerażona, że coś takiego mogłoby mieć miejsce, że psychiatra –  lekarz, który tyle lat się kształcił, zrobił specjalizację z psychiatrii, który wie, jak się leczy osoby z depresją oraz czym jest zespół poaborcyjny, który wie, jakie skutki wiążą się z aborcją, może robić takie rzeczy. Lekarz wie, jak pomóc takim kobietom – mówi psychiatra w rozmowie z Laurą Lipińską.

Jak podkreśla, kobieta nie ma w naturze woli zabicia swojego dziecka i dlatego pojawia się ten straszny syndrom poaborcyjny.

Jest on wielkim cierpieniem i bólem dla kobiety, kiedy uświadomi sobie swój czyn. Czasami ma ona odruch obronny, który można określić wyparciem: nie chce o tym myśleć, mówić i przez lata może udawać przed sobą, że nic się nie stało i wszystko jest w porządku. Ale to gdzieś głęboko w kobiecie tkwi, ponieważ jest to wielka rana i nie da się o niej zapomnieć – dodaje.

Syndrom poaborcyjny istnieje i ma poważny wpływ na funkcjonowanie kobiety, a czasem także jej bliskich.

Aborcja „lekiem na zły stan psychiczny”?

Jak podkreśla, w swojej praktyce nigdy nie spotkała się z sytuacją, żeby aborcja mogła być lekiem na poprawę stanu psychicznego, np. na depresję, zaburzenia lękowe.

To jest całkowicie absurdalna sytuacja. Z naukowego-medycznego punktu widzenia nie ma żadnego powodu, żeby sugerować kobiecie zabicie jej własnego dziecka. To nie są działania lecznicze – podkreśla.

Co więcej, zabicie dziecka w aborcji wiąże się prędzej lub później z pogorszeniem się stanu psychicznego matki.

To po dzieciobójstwie pojawia się zespół poaborcyjny i to jest dramat, z którym kobiety się zmagają. Wymaga to nieraz wieloletniego leczenia – psychoterapii, a nawet farmakoterapii – mówi.

A syndrom poaborcyjny może być trudny do zdiagnozowania, może pojawić się wiele lat po aborcji.

Miałam, na przykład, pacjentkę z ciężkim stanem depresyjnym w wieku około 60 lat. Przez długi czas trudno było ustalić, co było powodem nagłego pogorszenia jej stanu psychicznego. To był naprawdę trudny przypadek. Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy przyznała się, że przed 40 laty dokonała aborcji.  Po tak długim czasie zaczęła  przeżywać to wydarzenie tak bardzo, że doświadczyła głębokiej depresji – podaje.

Co więc w sytuacji, kiedy matka słyszy od lekarza, że jej nienarodzone dziecko jest ciężko, oraz że istnieje ryzyko, iż umrze jeszcze przed porodem lub tuż po narodzinach?

Jak mówi lekarz, trzeba za każdym razem porozmawiać z kobietą i ustalić, co jest prawdziwą przyczyną pogorszenia jej nastroju. Lekarz może zaproponować różne możliwości wsparcia, od rozmowy, towarzyszenia, po konkretną pomoc specjalistów, ośrodków perinatalnych, hospicjów, a także leczenie farmakologiczne.

Jeżeli jest to sytuacja związana z tym, że kobieta jest, na przykład, w niechcianej ciąży albo że dziecko jest chore i prawdopodobnie urodzi się niepełnosprawne, to  dysponujemy bardzo wieloma możliwościami, żeby jej pomóc. Począwszy od wsparcia psychoterapeutycznego i jego łagodniejszych form, czyli pomocy psychologicznej, rozmowy, aż po wsparcie farmakologiczne. Zawsze warto dotrzeć do tego, czy obniżony nastrój nie wynika z braku wsparcia rodziny, np. ojca dziecka. To jest rzeczywisty problem, którego aborcja nie rozwiązuje. Jeżeli mamy sytuację poważniejszą, na przykład kobieta jest  w stanie depresji ze względu na niepomyślną diagnozę albo zaburzenia hormonalne w czasie ciąży, a miałam takie pacjentki, to stosuje się często farmakoterapię. Mamy dużo możliwości udzielenia realnej pomocy. Aborcja do nich nie należy – podkreśla.

„Cierpiałem w ciszy”. Ojciec, który stracił dziecko w wyniku aborcji, opowiedział o swoich doświadczeniach

Jak zaznacza, żaden lekarz psychiatra nie jest w stanie przewidzieć przyszłości i tego, jak będzie zmieniać się stan psychiczny matki w czasie ciąży.

Warto jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, na podstawie moich doświadczeń, mogę powiedzieć, że u wielu kobiet w czasie ciąży poprawia się stan  psychiczny. Kobiety, które leczą się psychiatrycznie przed ciążą, na przykład, na  tak poważne schorzenia jak schizofrenia czy zaburzenie afektywne dwubiegunowe, w czasie ciąży doznają często poprawy swojego stanu zdrowia. Obserwuje się u nich remisję objawów choroby. To jest niesamowity, naturalny proces, który pomaga kobietom przejść przez etap ciąży. Nie dotyczy to wszystkich kobiet, ale często się zdarza – zauważyła.

Jak mówi, jest jeszcze wpływ otoczenia na matkę.

Kobieta może popaść w stan depresyjny ze względu na naciski otoczenia, by przerwała życie swojego dziecka. Kobieta czuje się wtedy jak w potrzasku i nie wie, co ma robić. Pojawiają się czasem w tej sytuacji myśli samobójcze i może ona nawet wymagać hospitalizacji psychiatrycznej – dodaje.

Psychiatra podkreśliła, że decyzja  byłego już ministra Niedzielskiego o rozszerzania przesłanki do aborcji ułatwia jedynie aborcję.

Jeżeli psychiatra będzie mógł zlecić zabicie nienarodzonego człowieka jako rozwiązanie problemu, to nasuwa się pytanie, czy nie będzie to otwarcie drogi do tego, żeby psychiatra (a może nawet psycholog) mógł  rekomendować „terapeutyczne” zabijanie  ludzi, choćby poprzez eutanazję – mówi.

Chcąc zwrócić uwagę na absurd tej decyzji, mówi:

Jeśli rozwiązaniem problemu depresji kobiety ma być zabicie jej dziecka, to wyobraźmy sobie, na przykład, że na skutek spadku nastroju spowodowanego kłótnią z mężem albo z sąsiadką, psychiatra zaleca pozbycie się tych osób. Myślę, że ta analogia dobrze unaocznia absurdalny charakter takiej metody „leczenia”.

Psychiatra chciała pozostać anonimowa, ze względu na karanie i napiętnowanie w środowisku medycznym lekarzy, którzy odważą się mówić o realiach, oraz ze względu na bezpieczeństwo swoich pacjentów i swojej rodziny.

Mam 15 lat praktyki psychiatrycznej. Pracowałam  w szpitalach psychiatrycznych: w oddziałach całodobowych oraz dziennych. Obecnie ambulatoryjnie przyjmuję około 100 pacjentów tygodniowo. Zajmuję się osobami w bardzo różnych sytuacjach życiowych, np. kobietami, które urodziły ciężko chore dzieci.  Udzielam się także w hospicjum domowym – powiedziała.

AG/ratujzycie.pl

„Aborcja była dla kobiet emocjonalną traumą”. Świadectwo pielęgniarki

Była „odpadem medycznym”. Kobieta, która przeżyła swoją aborcję, odnalazła swoją matkę po 30 latach

 

 

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

Polityka prywatności i plików cookies

© Centrum Życia i Rodziny 2023