1 grudnia 2022
8 września 2021

Co naprawdę mówią wyniki badań na temat skutków „terapii zmiany płci”?

(fot. pixabay.com, zdjęcie ilustracyjne)

Dożywotnie eksperymentalne faszerowanie lekami, sterylizacja i całkowite usunięcie zdrowych części ciała to leczenie, które dr Ray Blanchard, jeden z czołowych światowych seksuologów, nazywa „paliatywnym”. Brzmi drastycznie, ale to właśnie jest zalecana terapia przy dysforii płciowej. Jakie są wyniki badań nad skutkami „zmiany płci” u nastolatków – sprawdził to Paul Dirks na portalu ThePublicDiscourse.com.

Dysforia płciowa to zaburzenie polegające na niezgodności między „odczuwaną” płcią a płcią urodzeniową, którego częstość występowania na całym świecie ogromnie wzrasta. U coraz większej liczby dzieci i nastolatków diagnozuje się dysforię płciową i poddaje leczeniu medycznemu jeszcze przed zakończeniem okresu dojrzewania.

Paul Dirks podjął się przeanalizowania najlepszych i obejmujących najdłuższy okres czasu badań dotyczących terapii „zmiany płci”. Z tej analizy autor wyłania pewien schemat: im dłuższe badania i lepsze metody, tym bardziej negatywne wyniki. Jednak presja środowisk lewicowych i ogólnoświatowa propaganda ideologii gender sprawia, że ci, którzy są ostrożni w zachwytach nad tego rodzaju „leczeniem” lub wyrażają obawy, spotykają się ze znaną odpowiedzią: „Zaufaj ekspertom”. Natomiast jeśli tego nie zrobisz, „jesteś oszołomem”.

Jako czołowych naukowców w tej dziedzinie dziennikarz wymienia takie nazwiska jak: Ray Blanchard, Michael Bailey, Ken Zucker, James Cantor, Eric Vilain, Stephen Levine, Debra Soh i Lisa Littman. Wszyscy mają problemy z promowaną obecnie narracją o „zmianie płci” opartej wyłącznie na afirmacji, a która nie bierze pod uwagę terapii psychologicznej. 

Co mówią recenzowane badania na temat skuteczności leczenia zwanego transition w przypadku dysforii płciowej? Czy blokery dojrzewania, hormony płciowe, mastektomie, waginoplastyki i falloplastyki skutecznie łagodzą psychiczne i emocjonalne cierpienie, z jakim borykają się osoby z dysforią płciową?

Zanim o wynikach…

Zewsząd próbuje nam się wmówić, że medyczna „zmiana płci” jest dobrze przebadana i że środowiska akademickie zgadzają się co do jej skuteczności. Przy bliższym spojrzeniu jednak okazuje się, że roi się tam od problemów związanych z projektowaniem badań, w tym z doborem próby, brakiem kontroli, projektem przekrojowym, małą próbą badanych, krótkim czasem trwania badań i niezwykle wysokim odsetkiem osób rezygnujących z udziału w badaniach.

Bardzo niewiele badań dotyczących „terapii zmiany płci” może uniknąć negatywnej oceny pod tym kątem. Na przykład w przeglądzie systematycznym z 2018 r. dotyczącym badań nad jakością życia osób dorosłych, które przeszły „zmianę płci”, tylko 2 z 29 badań oceniono jako wysokiej jakości.

Dwa z największych problemów to długość trwania badania (czas od rozpoczęcia leczenia) i wskaźniki ilości osób, które zrezygnowały z badania i nie można było kontynuować obserwacji. Długość badania komplikuje kwestia utrzymania kontaktu z badanym. Wielu naukowców twierdzi, że utrata 20% uczestników w trakcie obserwacji ma znacząco negatywny wpływ na wiarygodność badania.

Zwraca się uwagę na fakt, iż „pacjenci z problemami prawdopodobnie będą unikać obserwacji”, co poważnie kwestionuje wyniki tych z badań, które prezentują wszystko w pozytywnych barwach. W publikacjach na ten temat wielokrotnie pojawia się opinia, że rok od rozpoczęcia leczenia jest „okresem miesiąca miodowego”, który „nie przedstawia realistycznego obrazu długoterminowego stanu seksualnego i psychologicznego”.

W którym momencie jednak psychika pacjenta stabilizuje się? Po trzech latach? Pięciu? Po dziesięciu latach? I na jakim poziomie? Biorąc pod uwagę, że dzieciom w wieku nastoletnim podaje się hormony płciowe (w wieku dwunastu lat) i poddaje się je operacjom (w wieku trzynastu lat), a te zmiany mają obejmować od sześćdziesięciu do osiemdziesięciu lat ich życia, czy nie powinniśmy wiedzieć, czy wyniki są pozytywne po dziesięciu latach, zanim zaingerujemy w ciało tych dzieci w sposób nieodwracalny?

Najlepsze badania pokazują najgorsze rezultaty

Propagatorzy transpłciowości wskazują na duże niemieckie badanie z 2015 roku, które pokazuje pozytywne długoterminowe rezultaty dla osób przechodzących „zmianę płci”. Jednakże, badanie to miało 49,3-procentowy współczynnik utraty kontaktu z badanymi. Rodzi to ogromne wątpliwości co do tego, jak radziła sobie prawie połowa grupy początkowej.

Holenderskie badanie z 2011 roku, jedno z najdłuższych i największych dotyczących osób przyjmujących hormony płciowe, wykazało, że podczas gdy wyniki dla kobiet, które „zmieniają płeć” na męską, wydawały się ogólnie pozytywne. Natomiast dla znacznie większej grupy mężczyzn, którzy „zmienili płeć” na żeńską (72,6% badanych) „całkowita śmiertelność była o 51% wyższa niż w populacji ogólnej, głównie z powodu zwiększonej śmiertelności spowodowanej samobójstwami, zespołem nabytego niedoboru odporności [AIDS], chorobami układu krążenia, nadużywaniem narkotyków i nieznanymi przyczynami”.

Czas popełnienia samobójstw również dostarcza ważnych informacji. Żadne nie wystąpiło w ciągu dwóch lat od leczenia, ale „było sześć samobójstw po dwóch do pięciu latach, siedem po pięciu do dziesięciu latach i cztery po ponad dziesięciu latach leczenia hormonami płciowymi”.

Szwedzkie badanie Cecilii Dhejne i wsp. z 2011 roku jest jednym z najbardziej znanych badań dotyczących efektów leczenia dysforii płciowej „zmianą płci”. Znane jest częściowo z powodu zaskakująco negatywnych wyników, a częściowo z powodu różnic między interpretacjami danych różnych autorów. Próba obejmowała 324 transseksualistów po operacji, a mediana czasu obserwacji wynosiła ponad dziesięć lat. Wyniki badań doniosły o tym, że miało miejsce 7,6 razy więcej prób samobójczych niż w grupie kontrolnej i 19 razy więcej samobójstw z „powodzeniem”. Hospitalizacje psychiatryczne były 2,8 razy częstsze – nawet po skorygowaniu o wcześniejszą zachorowalność na choroby psychiczne.

Z sześciu badań dotyczących długoterminowych wyników (obejmujących więcej niż 10 lat), które zawierają użyteczne dane na temat funkcjonowania psychicznego osób „zmieniających płeć”, przynajmniej pięć donosi o mieszanych lub słabych wynikach.

Niewielkie badanie szwedzkie z 1986 roku wykazało, że stan zdrowia psychicznego i zatrudnienie po operacyjnych „zmianach płci” były bardzo zróżnicowane, co doprowadziło autora do wniosku, że „rozsądne wydaje się oczekiwanie jedynie marginalnej poprawy psychospołecznej po operacji”.

Jedyne badanie z jednoznacznie pozytywnym wynikiem

Do tej pory tylko jedno badanie dostarcza dobrych informacji na temat funkcji czasu w leczeniu dysforii płciowej operacjami „zmieniającymi płeć”. W badaniu Lindqvist 2017 (Szwecja) mierzono stan zdrowia przed leczeniem oraz w ciągu jednego, trzech i pięciu lat po operacji. Po raz kolejny utrata kontaktu z badanymi była znacząca: 103 ze 146 uczestników odpadło do roku piątego. Chociaż badanie nosi pozytywny tytuł „Jakość życia poprawia się wcześnie po operacji zmiany płci u kobiet transseksualnych”, uważna lektura danych pokazuje, że równie dobrze mogłoby się nazywać: „Efekty miodowego miesiąca w procesie zmiany płci szybko się zanikają”, jak wskazuje Dirks.

Badana grupa wykazała znaczący wzrost we wszystkich miarach (zarówno fizycznych, jak i psychicznych) po roku, choć w porównaniu z normami populacyjnymi są one nadal niskie. Jednakże, każda miara spada w ciągu trzech lat, a każda miara, z wyjątkiem funkcjonowania fizycznego, spada jeszcze bardziej w ciągu pięciu lat, co jest faktem subtelnie ukrytym we wnioskach niektórych autorów. Obiektywne rozważenie danych z Lindqvist 2017 i innych badań pokazuje, że krótkoterminowe korzyści psychologiczne, jeśli występują, są często krótkotrwałe.

Badaniem, które przygląda się temu zagadnieniu z innej perspektywy, jest Adams 2017. Choć autorzy są bardzo wyraźnie pro-transition, niektóre z ustaleń ich metanalizy literatury na temat wskaźnika samobójstw wśród osób transpłciowych, wywołały zaskoczenie. Na przykład, próby samobójcze w pierwszym roku od operacji wynosiły 50,6%, podczas gdy przed podjęciem terapii, było to tylko 36,1%. „Z drugiej strony wydaje się sprzeczne z intuicją, że próby samobójcze są niższe przed zmianą” – stwierdzili autorzy badania.

Co naprawdę wynika z tych badań?

Australijski psychoterapeuta, dr Roberto D’Angelo, po zapoznaniu się z wynikami wspomnianych już badań Dhejne stwierdził, że „co najważniejsze w odniesieniu do samobójstw, żadne z dotychczasowych badań nie wykazało, czy zmiana płci rzeczywiście obniża ryzyko popełnienia samobójstwa, jak się powszechnie zakłada”. 

Europejskie badanie obejmujące wiele ośrodków z 2018 r. podzieliło transseksualistów po operacji na grupy zadowolonych i niezadowolonych. Odkryto, że nawet grupa „zadowolona” miała „znacznie więcej objawów psychologicznych i niższe zadowolenie z życia” niż próby kontrolne.

Chociaż istnieją badania obejmujące przedział jedynie pięcioletni, na podstawie których można by twierdzić, że „zmiana płci” znacząco pomaga osobom z dysforią płciową (Pimenoff i Pfafflin 2011, Weyers 2009, De Cuypere 2006), szeroki przegląd wszystkich badań średnio- i długoterminowych pokazuje, w najlepszym razie, wysoce niepokojące wyniki

Uczciwa analiza dostępnych materiałów na temat leczenia dysforii płciowej za pomocą operacji „zmieniających płeć” oraz podawania hormonów płciowych, daje wiele powodów, aby zapaliło się nam „czerwone światło”. Powinniśmy się nad tym zastanowić, szczególnie że dorośli nie są jedynymi, którzy będą cierpieć w wyniku bardzo prawdopodobnych negatywnych skutków stosowanego leczenia. Jak młodzi ludzie, którzy przeszli medyczną „zmianę płci” przed osiągnięciem dorosłości, poradzą sobie psychicznie po trzydziestu latach życia w innym ciele, niż ich „biologiczne”? Jaki procent osób, które przeszły „zmianę płci”, w międzyczasie zmieniły zdanie i wróciły do biologicznej płci? Ile samobójstw popełniono wśród osób, z którymi utracono możliwość kontynuowania obserwacji?

Na te i inne pytania nie ma wielu odpowiedzi. Biorąc pod uwagę, że leczenie dysforii płciowej obejmuje obecnie tak drastyczne środki, jak usunięcie zdrowych, funkcjonujących części ciała, długotrwałe i eksperymentalne stosowanie hormonów płciowych oraz trwałe obejście normalnego procesu dojrzewania, autor artykułu na portalu ThePublicDiscourse.com słusznie twierdzi, że jest to skandaliczne.

 

AM/ThePublicDiscourse.com

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2022