29 listopada 2022
13 października 2022

Ataki na Jana Pawła II. Publicysta: skoro nie ma sprzeciwu, to oskarżyciele stają się coraz śmielsi

(fot. wikimedia commons.org./quirinale.it/Attribution/Jan Paweł II)

Zarówno w internecie jak i w mediach tradycyjnych, w tym w telewizji, osoby niechętne wobec Kościoła i jego Nauczania atakują św. Jana Pawła II. Co w takiej sytuacji winni robić katolicy? Reagować! – mówi Sebastian Karczewski, publicysta oraz redaktor naczelny miesięcznika „Non possumus. Imperatyw”.

Publicysta w rozmowie z Radiem Maryja powiedział wprost, że oskarżyciele atakujący Jana Pawła II są coraz śmielsi z powodu braku reakcji katolików na niesprawiedliwe zarzuty. Im więcej będzie obojętności, tym osoby opluwające świętego będą odważniejsze.

Zbyt wiele oskarżeń dotyczących pedofilii, jak i innych spraw Kościoła uchodzi – można powiedzieć – bezkarnie i nie mówię tu nawet o procesach sądowych, ale jakichkolwiek próbach reakcji czy sprzeciwu – tego nie ma, a skoro tego nie ma, to coraz śmielsi stają się oskarżyciele. Jeżeli tak dalej pójdzie i będzie szło w tym kierunku, jeżeli nie będzie odpowiedniej reakcji, wówczas dowiemy się, że św. Jan Paweł II sam może uczestniczył w jakichś czynach przestępczych podczas swojego pontyfikatu  – ostrzega Sebastian Karczewski.

Jak zauważa, agresja słowna wobec Jana Pawła II zawsze przybiera na sile przy okazji rocznic związanych z jego osobą, gdy w kraju dużo mówi się o największym i najważniejszym Polaku w historii. Wtedy bowiem środowiska antyklerykalne próbują lansować własną, alternatywną i oderwaną od faktów wizję historii.

Powód ataków jest jasny. Chodzi o racjonalne Nauczanie Kościoła i św. Jana Pawła II, którego nie sposób podważyć. Chodzi m.in. o kwestie rodziny, małżeństwa i ochrony życia. A skoro postępowcy nie mogą obalić tych nauk, to próbują oczerniać papieża z Polski.

Ktoś kiedyś dobrze powiedział, że nie można podważyć nauczania Jana Pawła II w sposób racjonalny, dlatego warto zdyskredytować osobę, a wtedy ludzie przestaną wierzyć w to, co mówił – powiedział w Radiu Maryja Sebastian Karczewski.

Jak zauważył publicysta, często ośrodki niechętne Kościołowi posługują się językiem insynuacji, który nie przekazuje tak naprawdę niczego konkretnego poza obrzuceniem błotem i zasianiem wątpliwości czy plotek. W tym celu pisze się chociażby, że jakiś duchowny „miał doprowadzić do tego i tego”. Literalnie nie oznacza to, że doprowadził, więc wypowiadający te słowa jest zabezpieczony przed ewentualnym procesem o zniesławienie, a zarazem plotka została zasiana.

MWł/RadioMaryja.pl

 

Udostępnij

Spodobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj działanie naszego portalu swoim datkiem.

Wybierz kwotę
inna kwota
Wesprzyj portal

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie

Liczba komentarzy : 0

© Centrum Życia i Rodziny 2022